Notki Ewy Łętowskiej

Blog Prof. Ewy Łętowskiej

Ewa Łętowska

Mechanizm dekretu Bieruta. Dlaczego potrzebna była przesłanka posiadania?

Kolejną burzę wokół reprywatyzacji warszawskich wywołana przez aktywistów miejskich (skupionych wokół J. Śpiewaka)  wywołało ich  memorandum z konkluzją, iż:

Wiele z nieruchomości, wobec których wydane zostały decyzje „zwrotowe” nigdy nie podlegało zwrotowi w naturze w myśl art. 7 dekretu Bieruta z racji na niespełnienie przesłanki „posiadania gruntu” w dniu złożenia wniosku.

Konkluzja ta jest prawdopodobna, skoro – jak twierdzą urzędnicy z ratusza –  przesłanki „posiadania”  (jako zasada) nie badano. Ale zarazem, w przeciwieństwie do autorów raportu uważam, że resetu zerowego reprywatyzacji nie należy oczekiwać. Po pierwsze, zapewne zwrotu jednak dokonano osobie właściwej – mimo, że posiadania nie zbadano. Po drugie, większość zwracanych nieruchomości zbyto i wtedy na przeszkodzie resetowi staje rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Oczywiście to jest wniosek pragmatyczny:  bo brak zbadania wymaganych przesłanek powoduje skutki w zakresie ważności decyzji. Dziś jednak ja nie o tym, ale o tym jak wyglądał mechanizm zwrotowy, bo chyba warto go przypomnieć, bo wtedy dopiero można zrozumieć, o co chodzi z tym posiadaniem.

Czytaj dalej

Ewa Łętowska

O mniemanym sporze kompetencyjnym i zawieszeniu postępowania w SN

Optymista powiedziałby, że sprawa jest  jest dowodem na szczery demokratyzm rzekomych, sądowych elit – nie dążą do wybicia się per aspera ad astra, lecz raczej szukają bezpiecznego  miejsca w myśleniu masowym (prawniczym). Ale nie ma co ironizować.

Od zawsze byłam zwolenniczką rozproszonej kontroli konstytucyjności. Przez lata było to raczej egzotyczne, bo większość doktryny była temu przeciwna, opowiadając się za monopolem kontroli skoncentrowanej. Teraz nadal jestem zwolenniczką tego konceptu i ale nadal jest to egzotyczne, choć tym razem nie z powodu doktryny, która w międzyczasie zdążyła zmienić  zdanie, ale z powodu niezdolności oderwania się  „osobowego substratu judykatywy” od zasady interpretacyjnej: tekst wykładamy  językowo,   uznając swoją właściwość najwęziej jak się da.

Tego rodzaju skłonność daje się zaobserwować jako powszechną w myśleniu polskich prawników. Wykładnia językowa tekstu, w połączeniu z niechęcią do wykładni  systemowej a uzupełniona wykładnią a contrario – niesie ze sobą zjawisko, które – makaronizując określiłam ongiś (na piśmie!) jako in dubio contra iudici activitatem.  Ta skłonność oczywiście ogranicza efektywność indywidualnego prawa do sądu. I tu można dawać wiele przykładów z sądów różnych szczebli i instancji, postępowań niejawnych itd. W ten nurt wpisuje się ostatnie rozstrzygnięcie SN o zawieszeniu postępowania indywidualnego z uwagi na zarzut istnienia sporu kompetencyjnego. Czytaj dalej

Ewa Łętowska

O warszawskiej reprywatyzacji

Znów głośno o warszawskiej reprywatyzacji. Ale mimo że podzielam pogląd, że dokonywano jej z naruszeniem przepisów prawa materialnego, czego, niestety, w czas nie wychwycono, to jednak wątpię, czy można mowić o możliwości resetu do zera.

Po pierwsze, mimo niezbadania wszystkich wymaganych przesłanek (zwłaszcza posiadania po stronie ubiegającego się o ustanowienie prawa do skomunalizowanego gruntu) i tak część decyzji trafiła do właściwych adresatów. Po drugie, nawet jeśli zwrot nastąpił do niewłaściwych rąk, to jeśli potem nieruchomość sprzedano, wówczas nabywcę chroni rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych i to powoduje nieodwracalność prawnego skutku.

Jestem świadoma użycia prawa jako oręża walki politycznej i w tych sprawach. Szkoda, można nad tym ubolewać.

Niżej wklejam to, co powiedziałam na ten temat dziennikarzowi Gazety Prawnej (publikacja 31.7.17 r. – żeby mi nie przypisywano nadmiaru rewolucyjnego zapału (na co, jak widzę, już się zanosi) Czytaj dalej

Ewa Łętowska

The Rule of Law on the Peripheries of Europe. On Poland’s Transformation – 1988-2017

Angielski tekst odczytu wygłoszonego 21.7.17. we Wrocławiu w ramach 26th. Annual Democracy&Diversity Institute (The New School. Transregional Center for Democratic Sudies)

Polski tekst (z przypisami dokumentacyjnymi) znajduje się tutaj.

What is Happening to the State of Law?

  1. Why?

The title of my talk could be framed in a baroque manner: “Convulsions of the rule of law, which were not noticed and not prevented in time by lawyers, be they scholars or judges, which caused the breakdown of the democratic order in Poland.”

A foreigner asked me a question, actually a series of questions. “How is it that suddenly, out of nowhere, Poland, the precocious child of transformation, seemed to be returning to the culture of mono-power.  A Parliamentary majority – elected by a minority – is changing the system. How could that have happened? Poland, a nation governed by the rule of law? Is law is a sword, the expression of force, or perhaps a shield, for the defense against anarchy? How this happened, nobody now knows. Parliament and governments push judges around, and society, which only yesterday was fighting for justice, does not seem to care. So, what happened? After all, you met all requirements of the rule of law when joining the European Union. That is…or perhaps it only looked like that to us?

I will try to answer those questions. And here is my general conclusion:

We did not succeed in making the rule of law a viable social project, not only for the general public, but also for the legal community, which had the responsibility of popularizing and supporting this project. We failed to realize that it is not simply enough to change a number of laws. What is imperative, is systematic work on developing a legal culture, based on legal precedence, and appealing to the hearts and minds of people. This is necessary in a country like Poland, which is haunted by the combination of both messianic and communist mentalities – two concepts that poisoned the capacity to act independently, to anticipate, to be able to notice the relationship between cause and effect. Unfortunately, Poland is one of those countries that never understood the role that both institutions and laws play in providing not only social glue, but foundations for democratic agency of the individual. Czytaj dalej

Ewa Łętowska

Konstytucja i poezja

Autorka na Placu Zamkowym przemawiająca z krzesła

Taki właśnie tytuł nosił odczyt wygłoszony przez autorkę bloga w PEN Clubie – na raty: 5 i 20 czerwca. Na raty, ponieważ w pierwszym terminie 2017r.  policja kazała przerwać imprezę, z uwagi na anonimowe (jakby inaczej) doniesienie o rzekomym podłożeniu bomby. W drugim terminie wszystko odbyło się jak należy. Odczyt był konsekwencją przyznania  nagrody im. Ksawerego i Mieczysława Pruszyńskich. Piękne przemówienia wygłosili Adam Zagajewski i prof. Leszek Kubicki

Tekst odczytu będzie publikowany w Zeszytach Literackich (wersja bez przypisów) i w Monitorze Prawniczym – wersja z cieszącymi serce prawnika obszernymi przypisami dokumentacyjnymi. Linki będą podpięte, gdy teksty się ukażą.

Przemówienie z krzesła wynikało stąd, że autorka się obawiała, że zniechęcona publiczność nie zechce przyjść w drugim terminie i usiłowała zainteresować opuszczających lokal, zapowiadając jakież to ciekawe treści zawiera odczyt.

Ewa Łętowska

Argument ex clavo vel ex stupra

Na obrazku widnieje śrubka (stupra) i kołek (clavus), dzięki któremu można te pierwszą  osadzić  w ścianie. A tytuł notki odnosi się do pewnego rodzaju wykładni, u nas rozpowszechnionej, a błędnej i nadużywanej erystycznie: argument ex clavo (dzięki za podpowiedź p. Szymonowi Żuchowskiemu) lub ex stupra.

Za każdym razem idzie o to samo: wyrwanie z kontekstu fragmentu, który, osadzony w innym kontekście – uczestniczy w kompletnie odmiennym mechanizmie. Ostatecznie śrubki i kołki kupuje się jako urządzenia stypizowane, które mogą służyć do  różnych całości, w zależności od tego, gdzie się je osadzi.

Wspominałam o tym w moim wpisie otwierającym blog. U nas używa się argumentu „w innych demokratycznych krajach jest tak i tak” jako mającego przemawiać za prawidłowością (konstytucyjnością) projektu zmian wprowadzających udział czynnika administracyjnego czy politycznego w procedurach nominacji czy kwalifikacji kandydatów  na sędziów, członków KRS czy pozostawienia w służbie  niektórych sędziów przenoszonych w stan spoczynku. To że gdzie indziej istnieje śrubka identyczna jak nasza, to nie znaczy, ze cały mechanizm jest taki sam i identycznie działający. A o to w sporze chodzi.  Z punktu widzenia prawidłowości rozumowania jest to raczej chwyt erystyczny prowadzący na manowce. Bo nas interesuje, aby cały mechanizm funkcjonował konstytucyjnie, a nie to, że taka sama śrubka występuje w mechanizmie produkującym skutki i konstytucyjne, i niekonstytucyjne. W szczególności zaś fakt występowania śrubki  występującej w mechanizmie konstytucyjnym (to jest chciałam powiedzieć w demokracji liberalnej przestrzegającej rule of law)  nie zadecyduje o tym, że nasz mechanizm się konstytucyjnie uszlachetni.

Ewa Łętowska

Linki do komentarzyków o bezpośrednim stosowaniu Konstytucji

To co wyżej, to link do serii komentarzyków: „Jak się to robi, czyli o bezpośrednim stosowaniu konstytucji przez sędziów liniowych”. Seria (publikacja co m.w. trzy tygodnie) jest adresowana do sędziów orzekających i na przykładach ukazuje się tam możliwości i trudności związane z judicial review.

Ukazuje się na Imponderabiliasadowe.pl  pod adresem: http://imponderabiliasadowe.pl/ewa-letowska-jak-to-sie-robi-czyli-o-bezposrednim-stosowaniu-konstytucji-przez-sedziow-liniowych

Ewa Łętowska

Komunikat legalizacyjny

Wolność wypowiedzi

Osoby mi życzliwe już pospieszyły z ostrzeżeniem, abym uważała i się nie narażała publicznym rozpuszczaniem języka. Jako uporczywa optymistka wyrażam wiarę w to, że:

a)  art. 33 ust. 1 ustawy z 30.11.2016 r., Dz. U. 2016, poz. 2073 naprawdę zapewnia sędziemu TK  w stanie spoczynku zachowanie „prawa wypowiadania się w sprawach publicznych” – do czego zaliczam prowadzenie bloga, udzielanie wywiadów, wypowiedzi o systemie prawnym i orzecznictwie sądowym, wykłady, odczyty  itp;

b) zdecydowaniu co do treści wspomnianych postaci wypowiedzi powinna towarzyszyć nienaganność i uprzejmość  formy – co ustrzeże prze zarzutem szargania statusem;

c)  aż tak źle ze mną nie jest, abym nie odróżniała krytyki zawartej w wypowiedziach publicznych od uchybiania godności sędziego (w stanie spoczynku, rzecz jasna).

No i tyle notki legalizacyjnej

Ewa Łętowska

O inercji i dezinformacji Googla

Nie lubię i nie mam zamiaru umieszczać na blogu prywatnych fotografii. Jeżeli to dziś i tu robię to, to dlatego, że rozwścieczył mnie google. Kilka miesięcy temu przy uprzejmiej pomocy osób bardzie doświadczonych w e-sprawach, usiłowałam uzyskać reakcję Googla – na oczywisty, dezinformujący błąd. Niestety, nawet ta interwencja nic nie pomogła gooogle ją kompletnie zlekceważył i trwa w dezinformacji.

Otóż przy wstukaniu w jego wyszukiwarkę mego nazwiska, w zakładce Grafika z etykietą „mąż”, wyskakuje fotka p. Janusza Kochanowskiego, dawnego rzecznika praw obywatelskich.   Ta uporczywa dezinformacja łączy ze mną osobę mi niemiłą,  o której mam powody, aby myśleć o niej źle. Sądzę też, że tę dezinformację się utrzymuje   umyślnie.

Dlatego  tu daję fotkę, która pokazuje, jak wyglądał mój mąż, Janusz Łętowski. No a jak fotka prywatna, to zgodnie z tradycja powinien być piesek lub kotek. Tu: piesek. Z trzech osób umieszczonych na zdjęciu żyje tylko jedna: ja.

Ewa Łętowska