Co naprawdę wynika z wyroku SN w sprawie łódzkiego drukarza? (Ewa Łętowska)

W wyroku z dnia 14 czerwca 2018 r., sygn. akt ​II KK 333/17[1] Sąd Najwyższy stwierdził, że drukarz musi drukować materiały informacyjne organizacji LGBT, ponieważ w przeciwnym razie popełnia wykroczenie penalizujące zakaz odmowy wykonania usługi, gdy brak jest po temu ważnych powodów.

Oczywiście, wolno drukować materiały WSZELKICH legalnie działających organizacji i ugrupowań, liberalnych, prawicowych, e tutti quanti. Nie wolno tylko drukować TREŚCI np. hejterskich, antysemickich, szerzących nienawiść, czy nawołujących do nienawiści.

To będą właśnie owe „ważne powody odmowy”, przy których przepis prawa wykroczeń pozwala odmówić wykonania usługi. Drukarz uważał, że skoro materiały informacyjne dotyczyły LGBT, to on, nie tolerując tych organizacji, może odmówić druku banera informacyjnego. Identyczne zachowanie dotyczące bannera ONR też byłoby wykroczeniem. Można nie drukować bannera z hasłem „bić ciapatych”, ale już ulotkę, że ma być wiec pod hasłem ” Polska dla Polaków” musiałby wydrukować także drukarz – liberał i lewicowiec. Chyba że w przekonywający sposób znalazłby inny „ważny powód” odmowy: np. nagła awaria elektryczności, pomór personelu itd. Wtedy potraktowany odmownie klient miałby duże kłopoty w wykazaniu, że dotknęła go niedozwolona dyskryminacja.

Wyrok jest dalekowzroczny i mądry. Trzeba czytać go ze zrozumieniem, a także obie strony sporu  muszą rozumieć, że to nie jest przepis, który łatwym kosztem da się zaangażować do walki ideologicznej. Innymi słowy – to jest przepis który ma chronić klienta jako konsumenta, a nie przepis mający ułatwiać zwalczanie niemiłych ideologii.

W gruncie rzeczy rozstrzygnięcie polskiego SN nie leży daleko od pozornie odmiennego rozstrzygnięcia SN USA o cukierniku, który odmówił wykonania tortu na ślub gejowski. Sąd Najwyższy USA przyjął bowiem, że ów tort, wykonany na indywidualne, niestandardowe zamówienie, jest manifestacją wolności wypowiedzi artysty-rzemieślnika. Trudno w ten sposób argumentować, gdy chodzi o usługę standardową, druk zwykłych, neutralnie ujętych materiałów informacyjnych.

Sprawa kluczową na tle prawa polskiego jest interpretacja „ważnych powodów” odmowy. Po pierwsze łatwo tu o kamuflaż rzeczywistych przyczyn pod pokrywką trudności obiektywnych, pełnego portfela zamówień, braku materiałów, itp.

Po drugie, owe ważne powody, jako pojęcie ocenne – mogą być rozbieżnie traktowane w wypadkach granicznych. Mój przykład z hasłem „Polska dla Polaków” nie będzie neutralny, gdy będzie chodziło o organizację mającą za sobą powtarzalne ekscesy, czy rasistowski program.

Po trzecie namnożyło się nam zwolenników skrajnej wersji swobody umów, którzy ze zdziwieniem traktują istnienie konceptu Kontrahierungszwang, którego wyrazem i przykładem (są i inne u nas, i zagranicą) jest art. 138 Kodeksu wykroczeń, przewidujący karę za nieuzasadnioną odmowę zawarcia umowy tycząca usługi do której świadczenia założono dany biznes.

[1] SN oddalił kasację w sprawie drukarza, który odmówił wydruku plakatu dla fundacji LGBT (sn.pl)