Mechanizm nie tekst

Już o tym pisałam.   (PiP (Nr 9/2016, s. 114-123, Ewa Łętowska – Sugestie dla mego librecisty (wykład w czasie uroczystości przyznania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, 24.06.2016 r.) Wracam tu do tematu, bo rozpoczynając  blog chcę zacząć od  credo,   determinującego inne moje poglądy na prawo.

Współcześnie system prawa to nie tekst. To  wielki mechanizm, na wzór ogromnego zegara. Wieloskładnikowy,  policentryczny mechanizm,  złożony z wielu podzespołów, na podobieństwo wielkiej machiny  złożonej z kółek zębatych, kółeczek, przekładni, sprężyn i kształtek. Mechanizm ten jest w ciągłym ruchu i jest zbudowany specjalnie po to, aby w tym ruchu trwał. Jego budulec  jest niejednorodny. To nie tylko teksty ustaw, ale i wyroki Trybunału Konstytucyjnego (bo to przecież ustawodawca negatywny, „wycofywujący z obiegu” jakieś fragmenty prawa pisanego)  i wyroki innych  sądów, decyzje administracyjne (akty tworzące „prawo między stronami”) wzorce umów przygotowane w kancelariach prawniczych, ba, zwykłe umowy z treścią wypracowaną przez strony i budujące w praktyce  „standard” lub kształtujące „zwyczaj obrotu”. Składniki systemu cechuje zatem ujęcie funkcjonalne: zdolność kształtowania obrotu i zachowań adresatów w tym obrocie.

Mechanizm o którym mowa, zawiera wiele podzespołów (podsystemów) wpływających na siebie, wzajemnie uzależnionych i uzależniających swoje działanie – od innych podsystemów. System nie ma jednego stwórcy czy gestora; ma ich wielu. Każdy jest kompetentny i w zakresie własnej, samodzielnej kompetencji suwerenny. Mamy zatem mamy wielu suwerenów uzależnionych od siebie wieloma nićmi. Te nici bywają zarówno planowo stworzone, jak i pojawiają się same, siłą rzeczy.

System prawa jest bowiem  (i tak ma być) w ustawicznym ruchu. Jest więc dynamiczny;  nie tyle „jest”, co ustawicznie  „się staje”, wysiłkiem ustawodawcy i gestorów poszczególnych podsystemów, a także jako wypadkowa rozwoju wydarzeń. Są tu np. sądy stosując prawo  i wypełniając swą praktyką luzy decyzyjne i odczytujące znaczenie słów, pojęć i zwrotów użytych przez ustawodawcę i innych twórców prawa. Jest też administracja, a ściślej jej funkcjonariusze (z uwagi choćby na uznanie administracyjne!), ale także podmioty zawierający umowy, korzystający z wolności i swobody jakiej prawo udziela i jaką chroni. Ta zatem cecha – dynamizm systemu prawa – nakłada obowiązek kierowania się przy interpretacji preferencjami  dla tego, co przemawia za ruchem a nie bezruchem.   To determinuje odrzucenie wykładni historycznej – jeśli jej wynik pozostaje w konflikcie z rezultatem wykładni dyktowanym przez czas współczesny; dowartościowuje wykładnię systemową i nakazuje podejrzliwość wobec interpretacji kwestionującej to, co nie jest wyrażone w tekście expressis verbis.

Obce tej dynamicznej wizji jest kawałkowanie systemu – na skutek wyboru metody wykładni  powodującej taki właśnie skutek i  monadyzacja   działania sądów – nie zastanawiających się nad wpływem jaki jego interpretacje wywierają na inne podsystemy systemu prawa.  Dewiacją będzie tu zatem  – niestety, zdarzające się – kończenie interpretacji w momencie uzyskania pierwszego jasnego znaczenia tekstu, wynikającego z wykładni gramatycznej (uzupełnionej też często a błędnie wykładnią a contrario). Bo często będzie to oznaczało grzech zaniechania dalszych poszukiwań, które powinny być prowadzone w imię znalezienia interpretacji sytemowo spójnej. Podobnie –   odmowa współpracy między poszczególnymi jurysdykcjami (znane spory na tle wyroków interpretacyjnych Trybunalu Konstytucyjnego, którym Sąd Najwyższy odmawiał  relewantności,  czy brak kooperacji na tle pytań stawianych Trybunałowi Konstytucyjnemu przez sądy administracyjne). Tak samo należy zakwalifikować  kwestionowanie  współpracy i dialogu międzysądowego między instytucjami krajowymi i unijnymi, traktowanie per non est rozstrzygnięć ETPCz przez polskie sądy itd.). Te wszystkie przykłady monadyzacji działania judykatywy, czy zakłócenia wynikłe z chęci zdominowania judykatywy przez egzekutywę (co jest historycznie  częstą dysfunkcją podziału władz) – wpływają bowiem w niepożądany sposób na system, zakłócając jego sprawne funkcjonowanie.

Wprawdzie bowiem mechanizm tworzący system prawa w przedstawionym ujęciu  jest autopojetyczny i samo zakłócenie czy zmiana zachodząca w pracy jednego z podsystemów nie powoduje „wyłączenia całości”, ale wiąże się ze zmianą lub ograniczeniem dynamiki systemu. System nadal funkcjonuje, jednak wzajemny wpływ na siebie poszczególnych podsystemów powoduje zmianę rytmu, trybu czy  intensywności pracy. I bywa to bardzo często skutek niezamierzony, prosta, automatyczna  konsekwencja rozwoju wydarzeń. Dobrym przykładem mogą tu być napięcia  w podsystemie podziału władz.Mechanizm jakim jest system prawa na podobieństwo robota  wbudowuje w siebie każdą znaleziona sprężynkę i drucik, rośnie powiększając się z czasem o nowe podsystemy (np. podsystem międzynarodowych praw człowieka czy system prawa UE, o umowy międzynarodowe  np. typu  ACTA czy TIIP, porozumienia zawierane między rządami a np. korporacjami sportowymi, albo umowy wielkich międzynarodowych korporacji w gruncie rzeczy wypierające niektóre podsystemy prawa wewnętrznego).

System prawa w  przedstawionym ujęciu jest mechanizmem  inkluzywnym, w ciągłej autobudowie, rosnącym, włączające do siebie nowe podzespoły. Multicentryczność  (modułowa budowa złożonej z wielu podzespołów) powoduje, że aby któryś podzespół nie zdominował w niepożądany (aksjologicznie) sposób i nie wyłączył pracy innych, konieczne jest odpowiednie dobranie przekładni i średnicy i skoku śrub czy kalibru kół zębatych. Całość musi być bowiem w stałym ruchu, ale panowanie nad tym ruchem, aby nie był chaotyczny, lecz aby proporcjonalnie angażował poszczególne podzespoły, wymaga  wbudowania stosownych narzędzi  (preferencyjne zasady wykładni, reguły rozstrzygania kolizyjności – np. europejska zasada effet utile,  instrumenty zapewniające zgodność prawa krajowego z konstytucją, reguły wykładni in dubio pro libertate, kontrole sądowe: konstytucyjności, legalności działania egzekutywy – z kontrolą  swobodnego administracyjnego uznania – przez sąd administracyjny  itd).

Całość naszego mechanizmu tworzącego system prawa jest opakowana w szklany klosz – aby zapewnić transparencję – dla wszystkich obserwatorów. Szklany klosz prawa poprzez przejrzystość  może zapewnić mu poparcie i akceptację  składająca się na społeczną legitymizację.