Coraz bardziej jestem przekonana, że nasze problemy z państwem prawa są konsekwencją problemów z komunikacją

Pan Wiceminister Sprawiedliwości nie rozumiał sygnałów mu przekazywanych przez dyplomatów w czasie przygotowania tej nieszczęsnej noweli ustawy o IPN. Kancelaria Prezydenta nie rozumiała kodu, w jakiej różne kwestie jej komunikowała administracja Prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Polscy prawnicy establishmentowi nie rozumieją jak działa prawo unijne – i nawet się przyznają, mówiąc z rozżaleniem „nie rozumieją nas”. Wydają Białą Księgę, gdzie na przykład potrafią napisać, że gwarancją sędziów jest ich nieusuwalność, po czym bronią pomysłu skracania wieku przejścia w stan spoczynku dla sędziów, twierdząc, że wszak tu nie idzie o usunięcie sędziów, lecz tylko kwestię, kiedy sędzia spełnia przesłanki bycia sędzią. Albo likwidują jakiś urząd, czy ciało, nazywając je inaczej, co powoduje dymisje z mocy prawa kadencyjnych lub nieusuwalnych funkcjonariuszy.

O ile u nas mało kto rozumie, że efekt mrożący w postaci grożenia sędziemu postępowaniem dyscyplinarnym  gdy orzeknie coś nie po myśli prokuratury (sprawa krakowska, sprawa szczecińska) jest zagrożeniem dla normalnego funkcjonowania sądów, to rozumie to sąd w Irlandii. I dlatego zadaje pytanie Trybunałowi Sprawiedliwości UE. I to nie jest mieszanie się sądu irlandzkiego (czy TSUE w perspektywie) w cudze sprawy, bo polskie sądy są jednocześnie sądami unijnymi. I tak są tam traktowane.

Otóż rzeczywiście: nasi prawnicy establishmentowi i politycy są niezrozumiani. Ale to oni nie wiedzą, że nie nauczyli się języka klubu, do którego przystąpili.