Tekst wykładu z 2017 r.; opublikowanego: Prawa konsumenta według Johna F. Kennedy’ego [w:] Rechtsstaatlichkeit und Menschenrechte. 30-Jahre Deutsch-Polnische Juristen-Vereinigung. Festschrift zum Jubiläum. Praworządność i prawa zasadnicze. Niemiecko-Polskie Stowarzyszenie Prawników. Księga pamiątkowa z okazji jubileuszu 30-lecia, red. E. Tuora-Schwierskott, Toruń 2020, s. 21–33
- Analiza zjawisk prawnych wymaga języka – aby móc nazwać badane zjawiska – i narzędzi, przede wszystkim zawartych w dogmatykach poszczególnych gałęzi prawa, aby móc uporządkować nasze wiedze o prawie i jego prawidłowościach – w system. Ockhamowska czujność musi nas chronić przed nazbyt łatwym dokonywaniem odkryć semantycznych, tworzeniem nowych pojęć (co może przecież kryć nieumiejętność posługiwania się aktualnym poznawczym instrumentarium) czy nadawaniu nowych nazw zjawiskom starym tylko po to, aby zachować spójność prawoznawstwa za cenę rezygnacji ze zmierzenia się z problemami, wobec których dotychczasowy paradygmat jawi się jako niewystarczający. Ta ostrożność nakazuje nieufność wobec Tym niemniej zdarzają się wynalazki – kiedy jakiś koncept czy trafne pogrupowanie obserwowanych zjawisk daje początek nowemu pojęciu czy nazwie, którą przyjmują inni, bo okazuje się to po prostu użyteczne poznawczo. Do takich wynalazków w sferze dogmatyki prawa należy np. iheringowska culpa de contrahendo, dająca początek analizom prawnej relewantności sytuacji poprzedzających zawarcie umowy, rozwojowi ochrony zaufania w obrocie, uświadomienia szerszych obowiązków ciążących na stronach przyszłej umowy, refleksji nad odpowiedzialnością, która tu powstaje i jej prawnym reżimem. Jeszcze rzadziej się zdarza, aby jakiś koncept filozoficzno-polityczny nadał trwały kierunek polityce legislacyjnej , i to nie tylko w kraju, w którym ów koncept się narodził, ale miał znaczenie uniwersalne, aby wreszcie na dobre zakorzenić się w jakimś dziale prawa, promieniując na jego dogmatyczny warsztat, tracąc zresztą wtedy już pamięć o okolicznościach swojej genezy. Tak stało się z konceptem i pojęciem „praw konsumenta”, które były przedmiotem posłania o „interesie konsumenckim”, wystosowanego do Senatu USA przez prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy, z 15.03.1962 r[1]. Niniejsze opracowanie, przygotowane na potrzeby konferencji poświęconej myśli JFK skłania do uwag o przyczynach tego sukcesu tkwiących – jak sądzę – w aksjologiczno-filozoficznym wymiarze potraktowania problemu, niedostrzeganemu przez prawników, koncentrujących analizę problematyki konsumenckiej na kwestiach techniczno-prawnych, zwłaszcza tych, które się wiążą z bujnym rozwojem europejskiego prawa ochrony konsumenta, począwszy od lat 70.
- Minęło ponad 50 lat od opublikowania konsumenckiego „specjalnego posłania” JFK, gdzie wyraźnie sformułowano pojęcie praw konsumenta. Fakt ten nie pozostał niezauważony w Polsce, gdzie nawiązanie do kwestii konsumenckich w prawie, i to właśnie poprzez wystąpienie JFK, było znacznie wcześniejsze, niż się obecnie sądzi. Potem okres przedakcesyjny, poprzedzający naszą przynależność do UE przyswoił pojęcie ochrony konsumenta poprzez stosowne ustawodawstwo europejskie. Jego rozwój miał charakter autonomiczny i trudno twierdzić, aby pozostawał pod wpływem koncepcji amerykańskiej. Jednakowoż w polskim piśmiennictwie dotyczącym prawa cywilnego samo wystąpienie z ideą ochrony konsumenta poprzedzało pojawiający się później zwrot ku prawu wspólnotowemu i – później – unijnemu. Podaję to nie bez osobistej satysfakcji jako autorka opracowania z 1977 r. odnoszącego się do konsumenckiego wystąpienia Kennedy’ego[2], a także opracowań lansujących w latach 70. I 80. XX w. potrzebę podjęcia tej problematyki przez cywilistykę[3], w nawiązaniu do tej właśnie genezy aksjologicznej.
- Charakterystyczne, że mniej więcej rok po „konsumenckim” wystąpieniu Kennedy’ego pojawiło się inne jego przemówienie, w Berlinie, gdzie zabrzmiał słynny cytat „Ich bin ein Berliner”, otwierający inny, znacznie zresztą lepiej znany i chyba ważny rozdział myśli politycznej[4]. Oba cytaty: i „Ich bin ein Berliner”, i ten z waszygngtońskiego posłania: „Consumer, by definition, include us all” – mają cechę wspólną: inkluzywną wizję polityki. Nie przez odrzucenie, wyłączanie, aby budować sferę wspólnych interesów wokół „twardego jądra” wiernych wyznawców, ale przez włączenie peryferiów, podkreślanie elementu wspólnotowego o uniwersalnym charakterze. W końcu Kennedy tak naprawdę, ani nie był nigdy Berlińczykiem, ani jako konsument nie mógłby być zaliczony do typowo „słabego”, niedostatecznie poinformowanego czy reprezentowanego uczestnika obrotu, już choćby z uwagi na swe wykształcenie.
Inkluzywna wizja polityki, a zwłaszcza jej realizacja, jest znacznie trudniejsza, niż działanie przez ekskluzję, łatwo eksploatowaną przez populistów. Inkluzja zakłada bowiem poszukiwanie i budowanie satysfakcjonującego kompromisu przy dużym „wspólnym mianowniku”, aby wspólnie pracować nad problemem dzielonym z innymi i nad wspólnym rozwiązaniem tego problemu. Polityka ekskluzywna, odrzucająca ludzi i grupy społeczne z ich trudnościami, zamiast wspólnego poszukiwania rozwiązania, jest bardziej samolubna, niesolidarystyczna, ale przy tym łatwiejsza w proponowaniu środków zaradczych. Nie wymaga bowiem dyskursu, perswazji i czasu: wykluczanie jest szybsze i mniej skomplikowane w działaniu.
- Istotą koncepcji zawartej w waszyngtońskim przesłaniu JFK jest czteropunktowe sformułowanie praw konsumentów (Bill of Rights). Obejmują one (podaję w oryginale) : right to safety, right to be informed, right to choose, right to be heard by government in decisionmaking. Polskie tłumaczenie tego zestawu jako „prawo do bezpieczeństwa”, „prawo do bycia poinformowanym”, „prawo do wyboru”, „prawo do wysłuchania przy podejmowaniu decyzji dotyczących konsumenta” – jest w charakterystyczny sposób mylące. Różnica dotyczy ujęcia: czasownikowego (wersja oryginalna, z angielskim „to”) i rzeczownikowego (tłumaczenie). Polskie tłumaczenie akcentuje finistystycznie „co”, ma w końcu osiągnąć konsument dzięki prawom ujętym w Bill of Rights. Natomiast oryginał akcentuje to, co ma się się stać z konsumentem w wyniku działania owych praw. Jest on więc dramatis persona jest aktorem, działającym – wobec innych sił na rynku. Mocniej tu zaznacza się podmiotowość i sprawczość konsumenta. Dlatego m. zd. trafniejsze byłoby tłumaczenie Consumer Bill of Righs przez „aby”: aby zapewnić mu bezpieczeństwo, aby był informowany, aby sam wybierał, aby był wysłuchany przy podejmowaniu decyzji dotyczących polityki (regulacji) konsumenckich.
- Zwłaszcza to ostatnie jest znamienne. Dla JFK każdy z nas jest konsumentem. „Bycie konsumentem jest jedną z naszych ról jako obywateli”. Byłoby zatem paradoksem aby ta rola nie współkształtowała naszego statusu obywatelskiego i była pominięta wtedy, gdy wymagamy uczestnictwa obywateli w sprawach ich dotyczących (reprezentacja interesów) Występuje tu nawiązanie do prądów, które miała zogniskować w kilka lat później współczesna tym czasom socjologiczna koncepcja Mancura Olsona[5], mówiąca o wielości społecznych ról w jakiej występują obywatele.
- W kennediańskiej koncepcji Consumer Bill of Rights ujęcie ochrony interesów konsumenta występuje w kategoriach bliskich publicznemu prawu podmiotowego. Konsument ma tu konstytucyjne „rights”, będące fragmentem jego statusu jako obywatela. Ten wyróżnik jest charakterystyczny dla amerykańskiej koncepcji ochrony konsumenta wiążąc ją i z koncepcjami typu public interest law[6], i z motywem niedostatecznej reprezentacji grupy społecznej[7]. Natomiast europejska koncepcja prawnej ochrony konsumenta, nawet jeśli nazewnictwem i treścią poszczególnych praw czy chronionych interesów nawiązuje do koncepcji amerykańskiej, lokuje poszczególne prawa/roszczenia konsumenckie raczej w płaszczyźnie prawa prywatnego, gdzie wprowadza się dodatkowe obowiązki informacyjne ciążące na profesjonalistach, bądź ingeruje w rozkład ryzyka kontraktowego. Charakterystyczna w piśmiennictwie europejskim jest- trwająca od lat, niechęć do „konstytucjonalizacji” ochrony konsumenta. Formułuje się przy tym zarzut nadmiaru patosu i koturnowości formułowany pod adresem koncepcji[8] starających się ujmować problematykę ochrony konsumenta w wymiarze wykraczającym poza prawo prywatne.
- Mając na względzie właśnie kontekst publicznoprawny, (konstytucyjny[9]) ochrony konsumenta należy mocno podkreślić, że to sam nie protekcjonizm wobec pewnej grupy społecznej, lecz wizja partycypacji w sprawach społecznych, publicznych przez obywateli, którzy nieuchronnie – każdy i zawsze – jednocześnie występują w roli konsumentów – stoi za konceptem ochrony konsumenta i konsumenckiego przyjętym w koncepcji Consumer Bill of Rights zarysowanej przez JFK. Temu właśnie służy wyodrębnienie prawa do reprezentacji (bynajmniej nieograniczone do pomocy par excellence adwokackiej), rozumiane jako udział w procesie podejmowania decyzji władzy odnoszących się do kwestii konsumenckich. Pojęcie konsumenta nie odnosi się przy tym do wyizolowanej grupy społecznej, jednej z wielu w społeczeństwie – bo „bycie konsumentem” jest jedną z ról każdego człowieka. Wizja demokracji aktywnej, partycypacyjnej, deliberatywnej (aktywny udział konsumentów w decisionmaking ich dotyczącego) stoi zatem za koncepcją ochrony konsumenta w ujęciu Kennedy’ego. Jest to – godne podkreślenie nawiązanie do bliskiej Kennedy’emu (jeśli wierzyć Karolowi Wojciechowskiemu[10]) arystotelesowskiej genezy koncepcji aktywnego członka społeczeństwa, co jest zgodne ze wskazaniami Etyki nikomachejskiej[11]: „obywatel ..ma być uczestnikiem, nie widzem”[12].
- Perspektywa aksjologiczna. Ochrona konsumenta w rozważaniach prawniczych nazbyt często jest sprowadzana do opisu (analizy) wielu cząstkowych rozwiązań technicznoprawnych, dogmatycznych. Błędem jest tu jednak taka redukcja, pomijająca perspektywę aksjologiczną i genezę tej koncepcji. W ramach perspektywy aksjologicznej, gdy mowa o ochronie konsumenta, odnotować można trzy nastawienia („narracje”): liberalną (a), demokratyczną (b), ekonomiczną (c).
- Pierwsza, narracja liberalna czy nawet neoliberalna nakazuje widzieć w ochronie konsumenta „nieoczekiwane”[13] odstępstwo od liberalnych, wolnościowych źródeł swobody umów. Czasem nawet – o filiacjach marksowskich.
„Zasada wolności umów stanowi podstawę wolności w zdecydowanie najważniejszej sferze ludzkich działań – w interakcjach. Dlatego prawna erozja tej zasady, jaka następuje w ciągu ostatnich stu lat, jest tym samym erozją wolności. Chodzi tu zwłaszcza o faktyczną likwidację wolności umów między kontrahentami na rynku. Nie chodzi tu o socjalizm, który będąc z natury antyrynkowy, wolność umów zastąpił nakazem i rozdzielnikiem. Chodzi tu o kraje, gdzie nie zniesiono formalnie własności prywatnej i rynku, nazywane popularnie „kapitalistycznymi”. Główną ideologiczną podstawą wspomnianej erozji jest paternalistyczne założenie, że w pewnych rodzajach transakcji jedna ze stron jest immanentnie słabsza niż inna, więc prawo musi ją chronić ograniczając wolność umów. Ten prawny paternalizm, związany z rozciągnięciem pojęcia przymusu, jest chyba najmocniej widoczny w przypadku umów o pracę, czyli w prawie pracy. W tym wypadku doktryna słabej strony wyraźnie odbija wpływy marksizmu…” A dalej czytamy: „oczywiście nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że mówi Marksem. Jawne czy podświadome wpływy marksizmu są jednak nadal silne, szczególnie wśród wielu intelektualistów humanistów”[14]
Zarzut niszczenia wolności – sformułowany w przywołanym cytacie, który może być użyty jako reprezentatywny dla wspomnianej liberalnej „narracji” – jest nieuzasadniony i historycznie i merytorycznie. Przede wszystkim ograniczenia swobody umów (które rzeczywiście występują w rozmaitych wariantach i z rozmaitą intensywnością) w interesie rozmaicie definiowanych „słabszych stron” umowy – są cechą właściwą prawu cywilnemu jako takiemu niejako „od zawsze”. Ochrona dzieci, ułomnych, na pewnym etapie historycznym kobiet (sic!) jako słabszych intelektualnie, istnienie w zawiązku z tym wymagań co do reprezentacji w obrocie, wad oświadczenia woli i formy – historycznie rzecz biorąc istnieją w prawie cywilnym uniwersalnie, powodując że swoboda umów nigdzie nie przybiera postaci absolutnej. Poza tym postulaty wprowadzenia (jeszcze w XIX w.) „kropli socjalnego oleju” do mechanizmów obrotu (co wystąpiło znacznie wcześniej (na etapie przygotowań do kodyfikacji prawa cywilnego w Niemczech), niż sformułowano pierwsze programy ochrony konsumenta) nie ma to żadnego związku z marksizmem[15].
10. Narracja demokratyczna: wyrównanie szans. Prawo cywilne, swoboda umów, umowa – są instrumentem na wskroś demokratycznym[16]. Chodzi o umożliwienie podmiotom traktowanym przez prawo al pari wchodzenie w relacje wymiany dóbr i usług, determinowane ich uzgodnioną wolą (emanacja wolności) co do tego kto, z kim, kiedy i o jakiej treści chce zawrzeć umowę. Jednakowoż umowa może być nośnikiem wolności – ale jedynie przy wyrównaniu deficytu u jednej ze stron, szans jej swobodnego zawarcia. Chodzi zatem o wyrównanie na starcie (przy zawieraniu umowy) – nie zaś na mecie (w ramach umowy). O wyrównanie tych szans musi zadbać prawo: ma zresztą w tym zakresie całą paletę różnych możliwości, niekoniecznie redukowaną do narzucanych postanowień treści umowy. Chodzi o kształtowania zewnętrznych warunków zawierania umów (bezpieczeństwo produktów, bhp, gwarantowany poziom świadczeń itd), wprowadzenie obowiązków informacyjnych dla stron.
- Umowy, negocjacje – instrumenty pozornie demokratyczne i koncyliacyjne , partycypacja w obrocie – są bowiem świetnym i pożądanym instrumentem wolności, jeżeli siła i determinacja negocjacyjna obu stron są mniej więcej równe. Móc – wiedzieć jak – chcieć – muszą tu istnieć we właściwej, niezagłuszonej przez drugą stronę Gdy tak nie jest – umowa służy stronie mocniejszej. Strony nie dysponują bowiem z natury w warunkach współczesnych equal bargaining power. Ta ostatnia zależy od rynkowego położenia grupy, do której należą wierzyciel lub dłużnik in spe. Na owo rynkowe położenie składa się wiele czynników ekonomicznych i strukturalnych (w tym kultura informacyjna, wiedza o stosunkach ekonomicznych i rynkowych, dostępność alternatywnej realizacji celu umowy na konkurencyjnym rynku, z innym kontrahentem). Samo użycie umowy nie zapewnia demokratyzmu i samostanowienia obu stronom.
- gdy jej stronom brak equal bargaining power umowa nie tyle służy wolności, lecz temu z jej podmiotów, który jest ekonomicznie, socjalnie, informacyjnie – mocniejszy. Ten mechanizm działa identycznie we wszelkich negocjacjach w których parytet wiedzy, woli, kompetencji i determinacji jest zachwiany.
- Geneza mitu umowy jako nośnika demokratyzmu i samostanowienia ( wolności) sięga czasów powstania Kodeksu Napoleona jako pierwszej z wielkich kodyfikacji XIX stulecia. Wtedy bowiem pojęcie równości (formalnej) i sprawiedliwości pozostawały w opozycji do aprobowania w okresie prawa feudalnego nierówności traktowania spowodowanej przywilejami urodzenia i stanu. Adresatem postulatu równości był ówczesny sędzia, nie ustawodawca. To bowiem, co dziś się uważa za oczywiste: jednakowe stosowanie prawa, nie było bynajmniej oczywistością w warunkach postfeudalnych. Redukcja równości stron do ich formalnoprawnego statusu i postawienie sądu na straży tak ujętej wolności, wystarczała do osiągnięcia założonego celu. Nieuwzględnienie społecznych i ekonomicznych nierówności uczestników obrotu-stron umowy (nierówność materialna, nieuwzględniana przez prawny reżim umowy) nie było wyrazem nieuczciwości, naiwności czy hipokryzji twórców Kodeksu Napoleona. Było wyrazem ich krótkowzroczności. Nie przewidzieli dalszego rozwoju wypadków. Nie uważali bynajmniej, jakoby kwestia ekonomicznej i spowodowanej innymi czynnikami realnej nierówności stron nie była warta uwagi. Sądzili jednak, że zagwarantowanie równości formalnej w połączeniu z wolną konkurencją (w postaci istniejącej w początkach XIX w.) wystarczy, aby zapewnić równowagę szans uczestników obrotu – stron umów, aby mogli oni sami wypertraktować kompromis możliwy do przyjęcia przez obie strony umowy. I w początkach XIX w. to wystarczało.
Prawo prywatne to zwłaszcza reguły (charakterystyczne dla tej właśnie gałęzi prawa) ustalające możności prawne (przepisy dyspozytywne). Jeśli formułują one nakazy lub zakazy, czynią to kondycjonalnie. Nie dyrygują zachowaniem się stron, ani nie mówią co strony mają robić, albo czego im robić nie wolno. Przepisy te określają skutki tego, co się stanie, gdy strony jakiejś kwestii w umowie nie podejmą, w ogóle nie uregulują jej w umowie. Przepisy dyspozytywne operują one w sferze objętej désinteressement stron umowy, w sferze carbonnierowskiego non-droit, sfery wolnej od normowania, stanowiącej naturalny, wolnościowy matecznik obrotu[17]. Tego typu przepisy nie ograniczają wolności (jeżeli rozumiemy przez nią swobodę umów). One ją umacniają i jej służą[18]. Przepisy dyspozytywne umożliwiają bowiem uratowanie samej umowy przed bezskutecznością; groziła by ona bytowi umowy, wskutek paraliżu wywołanego przez luki treści, będące następstwem nieprzezorności lub lekkomyślnością stron. Luka w jakiej kwestii powodowałaby bezskuteczność umowy, niedojście jej do skutku lub nieważność (są tu możliwe różne konstrukcje). Umowa generuje bowiem relację, której treść jest ukształtowana zarówno przez to, co w niej samej strony powiedziały, jak i przez następstwa umowy – wynikające ze zwyczajów, zasad współżycia społecznego oraz wiązane z umową danego typu – przez prawo (art. 56 k.c.). Prawo w takich sytuacjach wręcz służy umocnieniu i zagwarantowaniu wolności stron w ramach swobody umów i służy przywróceniu umowie funkcji nośnika wolności (suwerenności) stron: w ramach istniejącej oferty i posiadanych pieniędzy.
11. Trzecia z wielkich „narracji” ochrony konsumenta może być określona jako ekonomiczna. Oznacza ona dowartościowanie ochrony konsumenta jako czynnika ułatwiającego ożywienie koniunktury i rynku. Pojawienie się w Europie wspólnego rynku dzięki integracji europejskiej wpłynęło na zainteresowanie ochroną konsumenta. Rynek stał się większy, z nowymi możliwościami[19] i potencjalnymi nabywcami, którzy nie powinni być zniechęcani trudnościami dochodzenia roszczeń transgranicznych czy przeszkodami związanymi z wyborem prawa właściwego. Upośledzenie konsumentów na rynku jest hamulcem popytu konsumpcyjnego[20]. Dlatego, zwłaszcza wczesny okres integracji europejskiej, problematykę ochrony konsumenta w ramach prawa wspólnotowego traktował jako czynnik rozwoju rynku (wspólnego). To swoiście „produktywistyczne” nastawienie, wyraźnie widoczne w pierwszych uogólnionych programach ochrony konsumenta[21], stopniowo ewoluowało w kierunku autonomizacji tej ochrony jako jednej z polityk wspólnotowych. Geneza historyczna ochrony konsumenta była tu jednak wyraźnie „produktywistyczna”. Dlatego wyraźniej akcentowano potrzebę ochrony konkurencji niż konsumenta, widząc w tym środek do celu, jakim była ochrony konsumenta jako odbiorcy finalnego, dla którego przeznaczona jest cała produkcja.
12. Aksjologiczny hat trick Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Geneza konsumenckiego przesłania JFK oczywiście leżała w potrzebach ekonomicznych[22], nowych wyzwaniach stających przed gospodarką, wymagająca nowego impulsu. Chodziło o ożywienie koniunktury, ułatwienie dostępu do rynku grupom ludności, dotychczas powstrzymywanym trudnościami w realizacji ich statusu jako konsumenta (seniorzy, młodzież). Jednakże formułowanie hasła praw konsumenta w tym wypadku nawiązywało (poprzez sformułowanie Consumer Bill of Rights) do wolnościowej koncepcji demokracji partycypacyjnej. Chodzi o Bill of Rights, a nie o „Consumer Protection Act” a zarazem jest to koncepcja akcentująca wolnościowy element (self made) – warunków uczestnictwa w obrocie. Koncepcja JFK wyrastająca więc z pragmatyzmu ekonomicznego, w swym zewnętrznym wyrazie nawiązuje do filozofii demokratycznej tradycji wolnościowej USA „Wolne instytucje jakie posiadają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych oraz prawa polityczne z których robią tak wielki użytek, nieustannie i to na mnóstwo sposobów przypominają każdemu obywatelowi, że żyje w społeczeństwie. Przy każdej okazji naprowadzają go na myśl, że zarówno obowiązkiem, jak i interesem ludzi jest być pożytecznym dla bliźnich” [23]. Johnowi Fitzgeraldowi Kennedy’emu udało się tu połączyć trzy ‘narracje” ochrony konsumenta w elegancki intelektualnie sposób.
- Habent sua fata ….; konwergencja. Historia ochrony konsumenta w USA ma dalszy ciąg. Kolejni prezydenci podejmowali temat, ale już bez właściwej JFK retoryki i właściwej jej intelektualnej nośności. Gerald R. Ford dorzucił do Consumer Bill of Rights prawo do wykształcenia (right to education)[24], zaś Bill Clinton, nieco tajemnicze, o rozmytych konturach “right to service”: the right to convenience, courtesy, and responsiveness to consumer problems and needs and all steps necessary to ensure that products and services meet the quality and performance levels claimed for them„[25]. Wreszcie Barack Obama[26] zdecydował się na Dodd-Frank Wall Street Reform and Consumer Protection Act 2011 , gdzie zaakcentowano także werbalnie, w tytule aktu, ochronny charakter ustawodawstwa konsumenckiego. Tym sposobem problematyka prawa konsumenckiego w USA konceptualnie zbliżyła się do ujęć europejskich[27].
[1] John F. Kennedy: „Special Message to the Congress on Protecting the Consumer Interest.,” March 15, 1962. Online by Gerhard Peters and John T. Woolley, The American Presidency Project. http://www.presidency.ucsb.edu/ws/?pid=9108 (dostęp 23.9.2017). Omówienie K. Wojciechowski, Johna F. Kennedy’ego Idealizm bez złudzeń, Warszawa 2017, r. VII. pass.
[2] E. Łętowska, recenzja książki E. von Hippel, Verbraucherschutz, Tübigen 1974, Państwo i Prawo 1977, z. 8-9, s. 229-231.
[3] Nawiązywałam do treści posłania JFK i jego treści: E. Łętowska w: Problematyka ochrony konsumenta w PRL, Studia Prawnicze 1978, nr 1, s. 5-18; taż, Ochrona „słabszych” uczestników obrotu jako problem legislacyjny, Annales UMCS 1982 [1983], t. 29, s. 115-128; taż, recenzja: E. von Hippel, Der Schutz des Schwacheren, Tubingen 1982, Ruch Prawniczy Ekonomiczny i Socjologiczny 1984, nr 1, s. 327-328; taż, Ochrona konsumenta a ekonomiczno-socjalne prawa człowieka [w:] Prawa obywatelskie i administracja państwowa. Polska – Austria, red. i wstęp J. Łętowski, Wrocław 1983, s. 140-152; obszerniej E. Łętowska, Kształtowanie się odrębności obrotu mieszanego [w:] Tendencje rozwoju prawa cywilnego, red. i przedmowa E. Łętowska, Wrocław 1983, s. 396 i n. I wreszcie E. Łętowska, Prawo umów konsumenckich, Warszawa 2002, s. 10.
[4] Przemówienie 26 .6. 1963 r. przed ratuszem dzielnicy Schoeneberg w Berlinie, z okazji 15 rocznicy, podczas pierwszej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych w Niemczech od czasu zbudowania muru berlińskiego w sierpniu 1961 r.
[5] M. Olson, The logic of collective action, Public Goods and the Theory of Groups, Harvard University Press, 1965.
[6] Polityki interwencyjne na rzecz osób i interesów marginalizowanych.
[7] E. Łętowska Prawo umów konsumenckich, Warszawa 2002, s. 10, 11, 22, 52.
[8] U. Bernitz: Schwedisches Verbraucherschutzrecht, „Rabeis Zeitschrift für ausländisches und internationales Privatrecht” nr 3—4/1976, s. 593 i nast.
[9] K. Wojciechowski, Johna F. Kennedy’ego idealizm bez złudzeń, Warszawa 2017, s. 55. podaje cytat z przemówienia JFK „ Dzięki Konstytucji amerykańskiej wszyscy ludzie mogli uświadomić sobie ważną chrześcijańską i amerykańską zasadę, ze każdy człowieka ma pewne prawa, których żaden rząd, ani żadna większość , choćby najpotężniejsze, nie mogą mu odmówić”.
[10] K. Wojciechowski, jw. s. 40 w
[11] Arystoteles, Etyka nikomachejska, Warszawa 2012, I, s. 8.
[12] 18.5.1963, Remarks in Nashville at the 90th Anniversary Convocation of Vanderbildt University, notka 21 s. 40 przytoczone za K. Wojciechowskim.
[13] M. Samson, Rozwój idei ochrony konsumenta po 1962 r. Konsument w ujęciu prawnym i ekonomicznym, Optimum. Studia Ekonomiczne, Nr 3/2013.
[14] L. Balcerowicz, Wstęp. Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów, Wstęp s. 10 i 11.
[15] O tym piszą zobszernie E. Łętowska, J. Woleński Czy prawo jest trucizną wolności , Przegląd Filozoficzny nr 1/2014 (polemika z L. Balcerowiczem).
[16] W dalszych uwagach w tym punkcie wykorzystuję fragmenty wielu moich wcześniejszych wypowiedzi na temat związków między demokratyzmem prawa cywilnego, swobodą umów i jej zakresem determinowanym potrzeba ochrony konsumenta jako strony charakteryzującej się deficytem equal bargaining power, w szczególności zaś Umowy – mitologia równości [w:] Szkice z teorii prawa i szczegółowych nauk prawnych ofiarowane Profesorowi Zygmuntowi Ziembińskiemu, red. i wstęp S. Wronkowska, M. Zieliński, Poznań 1990, s. 47-62, a także E. Łętowska, Prawo w płynnej nowoczesnośc;i Państwo i Prawo nr 3/2014.
[17] J. Carbonnier Flexible droit, Paris 1969, s. 269.
[18] F.Möslein, Dispositves Recht, Tübigen 2011, s. 151.
[19] Zjawisko zilustrować może znana anegdota o dwóch komiwojażerach fabryki obuwia po przyjeździe do Afryki; jeden uznał zadanie za beznadziejne, ponieważ wszyscy chodzili boso. Drugie – odwrotnie – możliwość obucia całego kontynentu uznał za szansę i bodziec do intensyfikacji starań.
[20] Cz. Żuławska, O ochronie praw konsumenta – od strony przedsiębiorcy w: Studia i rozprawy. Księga jubileuszowa dedykowana profesorowi Andrzejowi Całusowi, red. A. Janik, Warszawa 2009, s. 605 – 618
[21] E. Łętowska, Kształtowanie się, s. 399, Prawo Rozdz. I. Historię rozwoju ochrony konsumenta w UE por . Micklitz/Reich/Rott, EU Consumer Law, Intersentia Publishers, 2014.
[22] K. Wojciechowski, jw. s. 283-284 wzrost popytu konsumpcyjnego .
[23] A. Tocqueville, O demokracji w Ameryce, Kraków 1996, II, 115.
[24] G. Ford, Memorandum on Consumer Representation Plans, 27.09.1976, <presidency.ucsb.edu/ws/?pid=6377>
[25] B. Clinton, Proclamation 6748 National Consumers Week, 1994, 24.10.1994, <presidency.ucsb.edu/ws/?pid=493 59>.
[26] B. Obama, Proclamation 8634 National Consumer Protection Week, 2011, 04.03.2011, <presidency.ucsb.edu/ws/?pid=90030>
(also citing the Credit Card Accountability, Responsibility, and Disclosure Act (Credit CARD Act) of 2009.
[27] K. Gutman, The Developement of Consumer Law in the US: Comparison with EU Experience, Zeitschrift für Europäisches Unternehmers- und Verbraucherrecht. Journal of European Consumer and Market Law, 2012, s. 212-222.

Podziel się: