W „Legendzie o martwym żołnierzu” Bertolta Brechta żołnierz, w obliczu marnych szans na pokój i przedłużającej się wojny, „wyciągnął stosowne wnioski i padł na polu chwały”. Jednak wojskowa komisja lekarska postanowiła reanimować trupa. Medyk uznał, że „żołnierz dekuje się, lecz jest w pełni zdatny do służby”. Ciąg dalszy tej historii pozostawiam Państwa własnej lekturze (B. Brecht, „Postylla domowa i inne wiersze”, przeł. R. Stiller, Warszawa 1988, s. 173-177).
Zakładam, że Prezydent RP ma się – w przeciwieństwie do żołnierza z wiersza Brechta – znakomicie. Dopiero co znalazł czas na spotkanie z „Pudzianem” i wspólne wyciskanie sztangi, za to nie znalazł czasu dla czworga legalnie wybranych sędziów TK, tak aby mogli zgodnie z dotychczasowym zwyczajem złożyć ślubowanie wobec Prezydenta w Pałacu przy Krakowskim Przedmieściu.
O tym, że wątpliwości w kwestii legalności uchwał sejmowych zgłaszane przez Szefa Kancelarii Prezydenta RP Zbigniewa Boguckiego, to sztuczna mgła, pisałem niedawno na niniejszych łamach i komentowałem w innych mediach. Nie będę się więc powtarzał.
Zgadzam się z dr. Marcinem Krzemińskim, że Prezydent nie ma prawnego obowiązku zorganizowania ceremonii ślubowania sędziego TK. Prezydentowi nie wolno jednak podejmować prób uniemożliwienia sędziemu TK złożenia ślubowania. Stanowi to naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji RP). Prezydent Karol Nawrocki uzurpuje sobie bowiem kompetencję, której nie posiada. Ani ustawa o statusie sędziów TK, ani tym bardziej Konstytucja nie upoważniają go do tego rodzaju zachowania.
Za to art. 126 ust. 2 Konstytucji RP nakłada na Prezydenta RP zadanie czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji RP. W opozycji do tego obowiązku pozostaje podejmowanie wysiłków zmierzających do uniemożliwienia wybranym przez Sejm (art. 194 ust. 1 Konstytucji) sędziom TK podjęcia obowiązków. Tak zaś należy rozumieć wielodniowe już opóźnienie i zwodzenie przez Prezydenta (ustami najważniejszego z jego urzędników) wybranych sędziów konstytucyjnych w sprawie zaproszenia do złożenia ślubowania.
W tej sytuacji – antykonstytucyjnej obstrukcji ze strony strażnika Konstytucji – były tylko dwie możliwości.
Można było załamać ręce i uznać, że odpowiedzią na delikt konstytucyjny Karola Nawrockiego powinno być oczekiwanie w nieskończoność na ewentualne zaproszenie prezydenckie do złożenia ślubowania. Mając na uwadze doświadczenia z jesieni 2015 r., można racjonalnie założyć, że byłoby to właśnie oczekiwanie bezowocne.
Alternatywą – słusznie zrealizowaną – było złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP w innej niż dotąd praktykowana formule. Dlaczego słusznie? Ponieważ funkcjonariusz publiczny, w obliczu bezprawnych działań innego funkcjonariusza publicznego, nie powinien wywieszać białej flagi. Po to został wybrany na urząd, aby dążyć do jego efektywnego wykonywania.
Vim vi repellere licet. Prawo nie powinno ustępować przed naruszeniem prawa. To łacińska paremia widniejąca na jednej z kolumn siedziby polskiego Sądu Najwyższego. Dosłownie znaczy „Siłę wolno odeprzeć siłą”, co stanowi uzasadnienie instytucji obrony koniecznej, znanej zwłaszcza prawu karnemu. Jednak ma znaczenie szersze, odnoszące się generalnie do reakcji na naruszenia prawa[1].
Autor jest adiunktem w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. W tekście wyraża wyłącznie własne poglądy.
[1] Zob. M. Pach, M. Biskupski, Prawo nie powinno ustępować przed naruszeniem prawa, [w:] Argumenty i rozumowania prawnicze w konstytucyjnym państwie prawa. Komentarz, red. M. Florczak-Wątor, A. Grabowski, Kraków 2021, s. 439 i n. (https://books.akademicka.pl/publishing/pl/catalog/view/248/776/778).

Podziel się: