Tekst ukazał się w „Przeglądzie Konstytucyjnym” 2026, nr 2: Podróż z niewyskalowanym kompasem….
Polemika odnosi się do artykułu Pawła Boike, W poszukiwaniu intencji polskiego ustrojodawcy, „Przegląd Konstytucyjny” 2025, nr 4, s. 7–32.

1. Deklarując inspirację intencjonalizmem umiarkowanym (w wersji zaprezentowanej w Polsce przez Z. Tobora)1, Paweł Boike przedstawił na łamach „Przeglądu Konstytucyjnego”2 interpretację trzech przepisów Konstytucji (art. 18, 38 i 139). Autor uważa, że „intencjonalizm umiarkowany pozwala zbliżyć się do ideału obiektywizmu interpretatora”. A to wedle niego umożliwia „na przykładzie wybranych przepisów Konstytucji RP ukazanie potencjału intencjonalizmu umiarkowanego do rozwiązywania trudności interpretacyjnych w satysfakcjonujący sposób”.

Intencjonalizm umiarkowany, jak i inne szkoły interpretacyjne, z pewnością umożliwia uzyskanie wartościowych wniosków poznawczych. W pełni podzielam tezę, że „wyjątkowość aktu prawnego, jakim jest konstytucja, wiąże się ze specyfiką, »swoistością« czy też »osobliwością« jej wykładni”3. Natomiast sądzę, że wbrew własnej nadziei Autor nie przekona czytelników, że przedstawiona przez niego interpretacja Konstytucji umożliwia w zadowalający sposób rozwiązanie trudności jej rozumienia. Moje wątpliwości budzi zarówno sam wybór tej metody interpretacji akurat do Konstytucji, jak i posłużenie się nią in concreto, co w konsekwencji waży na uzyskanych wnioskach szczegółowych.

2. Kwestią pierwszą jest ostrożność co do wykładni historycznej, nawet ujmowanej w sposób zobiektywizowany (intencje sytuacyjne z momentu uchwalania ustawy), traktowanej jako reguła „pierwszego wyboru”. Odsyłam tu do obszernego, poważnego dzieła referencyjnego4 o argumentacji prawniczej5. Nie bez przyczyny ostrzega się tam, że argument intencjonalistyczny „zawodzi, gdy interpretowane przepisy osadzone są w szerszym, zmieniającym się kontekście normatywnym, który ma wpływ na zmianę rozumienia poprzednio ustanowionych przepisów”6.

3. Konstytucja – tu właśnie jest źródło jej specyfiki interpretacyjnej – nie wszystko reguluje sama bezpośrednio. Zawiera często normy kierunkowe, zadaniowe, odsyła (expressis verbis lub w sposób dorozumiany) do kwestii, które ma dalej regulować i rozwijać ustawodawstwo zwykłe, i generuje wskazówki interpretacyjne dla podmiotów wydających konkretne akty stosowania prawa. Wybór metody wykładni konstytucji musi uwzględniać w każdym wypadku zakres i funkcję, jaką dany przepis miałby pełnić w mechanizmie kształtowania systemu prawa. A nie są one zawsze jednakowe. Ustrojodawca historyczny, stanowiąc konstytucję, zostawia trud uporządkowania systemu sądom i komentatorom. Muszą oni ustawicznie lawirować między światem pojęć i instytucji zastanych, zakazem wykładni treści konstytucji przez argumentację czerpaną z wcześniej (lub obok) istniejących ustaw, zwłaszcza gdy te wcześniejsze, zastane ustawy pochodzą z porządku odrzucanego przez tranzycję konstytucyjną. Stosujący i komentujący prawo natykają się więc ustawicznie na istnienie sytuacyjnych konfliktów nakładania się reguł typu: ogólne – szczegółowe; wcześniejsze – późniejsze; hierarchicznie wyższe – niższe. Ostrzeżenia przed trudnościami, na jakie napotyka wykładnia historyczna w wypadku konstytucji tranzycyjnej, bynajmniej tego rodzaju interpretacji nie dyskwalifikują. Ilustrują natomiast konieczność szczególnej pieczołowitości w zbieraniu oznak historycznych intencji ustrojodawcy. Zatem konstytucja, ze zróżnicowanym sposobem oddziaływania jej poszczególnych postanowień na „resztę” systemu prawa, jest akurat sztandarowym przykładem aktu, gdzie „interpretowane przepisy osadzone są w szerszym, zmieniającym się kontekście normatywnym”. To zaś wymaga znacznie więcej niż deklaracji typu: dokonajmy wykładni konkretnego przepisu w świetle paradygmatu wykładni historycznej opartej na odwołaniu się do pojęć zastanych (generowanych na tle przedkonstytucyjnego ustawodawstwa zwykłego). Trzeba bowiem zastanowić się, czy konstytucjonalizacja w konkretnym wypadku ma charakter ekskluzywny czy otwarty, umożliwiający dalszy rozwój normowania poprzez ustawy zwykłe.

4. Konstytucjonalizacja kwestii dotychczas regulowanych tylko na poziomie ustawowym, w zależności od sposobu wysłowienia konstytucjonalizacji (jako zasady bardziej ogólnej czy jako rozwiązania kazuistycznego), nieuchronnie rodzi wątpliwości co do wzajemnego stosunku poziomu zastanego, ustawowego, z natury bardziej kazuistycznego, do ogólnej zasady konstytucyjnej. Jako przykład służyć mogą spory7 co do znaczenia art. 77 Konstytucji (ogólna zasada) i wpływu tego przepisu na dopuszczalność zróżnicowanych zakresowo reżimów odpowiedzialności odszkodowawczej (także zadośćuczynienia) regulowanych wyłącznie w Kodeksie cywilnym czy w Kodeksie postępowania administracyjnego w okresie przedkonstytucyjnym. Początkowo pojawienie się w Konstytucji art. 77 skłoniło część interpretatorów do prób nadania temu przepisowi znaczenia ekskluzywnego. To prowadziło ich do – później zresztą odrzuconej (tu zasługa orzecznictwa TK8 i sądów) – tezy, jakoby art. 77 Konstytucji wykluczał (implicite „zawierał zakaz”) istnienie na poziomie ustawowym innych, zróżnicowanych reżimów prawnych odpowiedzialności odszkodowawczej, a nawet zadośćuczynienia. Tymczasem art. 77 kreuje pewną zasadę, jest adresowany przede wszystkim do ustawodawcy i stosujących prawo (wpływając w ten sposób na dalsze kształtowanie systemu prawa i standardów), ale nie ma charakteru ekskluzywnego, wykluczającego jakiekolwiek normowanie ustawowe odpowiedzialności odszkodowawczej za bezprawie władzy publicznej. Jest to więc przykład (można tu je mnożyć, zwłaszcza na tle kazuistyki art. 2 Konstytucji), gdzie konstytucjonalizacja jakiejś kwestii bynajmniej nie zwalnia od konieczności dokładnej analizy zakresu normowania konstytucyjnego poprzez funkcję (ekskluzywna – nieekskluzywna), jaką dany przepis (zakres tego przepisu) ma pełnić w systemie prawa.

5. Dlatego właśnie argument historyczny (czy intencjonalistyczny) akurat przy interpretacji konstytucji, i to jeszcze w warunkach aksjologicznej tranzycji historycznej czy w momencie, gdy wejście w życie konstytucji wyprzedza akcesję do systemu europejskiego (co znów zasadniczo zmienia kontekst normatywno-aksjologiczny), znacząco traci w tych warunkach siłę perswazyjną jako pierwszy, a zarazem decydujący wybór interpretacyjny. A w każdym razie zmusza do bardziej szczegółowej analizy niż zgeneralizowane odwołanie się do „pojęć zastanych” (językowych i normatywnych) z daty uchwalenia konstytucji. I to jest moje pierwsze zastrzeżenie wobec tekstu Pawła Boike. W każdym razie z pewnością nie należy zaczynać od tej metody interpretacji i przeprowadzać ją – nie narażając się na zarzut pobieżności – bez wyczerpania dostępnych (i powołanych!) materiałów. Zarzut pominięcia dotyczy zarówno materiałów Komisji Konstytucyjnej (o czym dalej), jak i dyskursu wokół instytucji normowanych przez interpretowany przepis Konstytucji.

6. Drugie zastrzeżenie polemiczne. Poszukując genezy intencji ustrojodawcy, Autor słusznie odwołuje się do prac Komisji Konstytucyjnej. Ale czyni to tylko w wypadku art. 18 Konstytucji, pomijając stan dyskusji prawoznawczej na temat art. 38, a zwłaszcza art. 139 Konstytucji (ułaskawienie/abolicja indywidualna). Co do art. 18 Autor uważa, że prace przygotowawcze nad Konstytucją z 1997 r. dostarczają jednoznacznych dowodów, iż przepis ten wprowadził ekskluzywność małżeństwa między osobami dwojga płci, co zarazem wykluczałoby możliwość instytucjonalizacji małżeństw jednopłciowych.

W kwestii interpretacji art. 18 Konstytucji9 wypowiadałam się kilkakrotnie10. Nie powtarzając, przypomnę jedynie, że z treści art. 18 nie da się wyprowadzić wniosku, iż „tylko” małżeństwu hetero przysługuje ochrona i opieka, a jakimkolwiek innym związkom – żaden poziom ochrony i opieki przysługiwać nie może11. Zgoda bowiem, że co do poziomu (czy treści) ochrony i opieki małżeństwo „jako związek kobiety i mężczyzny” ma się cieszyć sytuacją uprzywilejowaną. To nie implikuje, że inny typ związku mógłby mieć charakter wyłącznie symboliczny lub że taki związek musiałby być w ogóle nieuznawany ani niechroniony przez państwo, ani nie miałby żadnych praw, gdyż nie podlegałby żadnej ochronie i nie korzystałby także z jakiejkolwiek opieki ze strony RP. Jeżeli więc art. 18 Konstytucji miałby być efektywną zaporą przeciw możliwości jakiejkolwiek instytucjonalizacji prawnej związków jednopłciowych, to trzeba byłoby zadbać jeszcze o wykluczenie takiej możliwości na poziomie ustawowym. Małżeństwo osób płci odmiennej jako instytucja konstytucyjna ma po prostu stabilniejszą ochronę prawną. To jednak nie wyklucza instytucjonalizacji małżeństw o innej strukturze personalnej – na poziomie ustawowym, gdzie ochrona będzie słabsza.

7. Autorzy, którzy podobnie jak P. Boike dopatrują się na tle art. 18 Konstytucji przeszkody wykluczającej instytucjonalizację w prawie związków jednopłciowych, zakładają, że przepis ten zawiera „zakaz” (czego w tekście nie wysłowiono), i nie dostrzegają, że rzeczywistym problemem jest tu inna kwestia – „ekskluzywności” normowania na poziomie konstytucyjnym. Ona zaś – rzeczywiście istniejąca – nie przeszkadza normowaniu na poziomie ustawowym w zakresie, którego normowanie konstytucyjne nie wyczerpuje. I nie przekonuje argumentacja przytoczona w artykule W poszukiwaniu intencji polskiego ustrojodawcy, jakoby na przeszkodzie stała właśnie historyczna wola, a raczej dedukowany z okoliczności powstania Konstytucji zamiar ustrojodawcy (jeżeli mamy pozostać na gruncie intencjonalizmu). Przywołam tu – znane zresztą, bo dość drobiazgowo omówione przez W. Borysiaka w komentarzu do Konstytucji12 – poglądy z czasu prac Komisji Konstytucyjnej. Chodzi mi zwłaszcza o wypowiedź K. Działochy z 4 kwietnia 1995 r.13 o tym, że dogmatyczna wykładnia formuły, o którą chodzi, nie wyklucza „innego” małżeństwa. (Znamienne, że W. Borysiak ocenia w komentarzu, iż „do poglądu tego nie nawiązywano w dalszych dyskusjach nad projektem omawianego przepisu”14). Także wypowiedzi A. Grześkowiak z 24 i 27 lutego 1997 r.15 wskazują, że obaj cytowani w komentarzu autorzy – w przeciwieństwie do większości Komisji Konstytucyjnej – zdawali sobie sprawę z różnicy między zakazem związków innych niż małżeństwo w sensie konstytucyjnym i ekskluzywnością normowania, ostatecznie przyjętą w formule art. 18 Konstytucji.

Nie mam wątpliwości, że u źródeł formuły z art. 18 Konstytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny rzeczywiście leżało przekonanie (błędne), że konstytucjonalizacja o takiej treści zapobiegnie ewentualnej instytucjonalizacji małżeństw homoseksualnych. Jeżeli jednak chciano w ten sposób stworzyć w konstytucji przeszkodę, to było to prawnicze usiłowanie nieudolne. A to z uwagi na nieekskluzywny charakter normowania, zarówno w odniesieniu do domniemanego zakresu nazwy „małżeństwo”, jak i właściwego reżimu prawnego regulującego, co ten zakres miałby obejmować. Nie zdawano sobie sprawy, że stworzenie skutecznej przeszkody dla instytucjonalizacji związku o innej strukturze podmiotowej wymagałoby dokonania wykluczenia nie tylko na poziomie konstytucyjnym, ale również przez ustawę zwykłą, a tego nie zrobiono.

Poszukiwanie intencji ustrojodawcy powinno chyba obejmować przypomnienie wahań czy niekonsekwencji w momencie istotnym dla rekonstrukcji tych intencji.

8. Nie jest moim zamiarem przekonywanie w tym miejscu o takim czy innym znaczeniu art. 18 Konstytucji (czy jej art. 38 i 139). Te trzy kwestie są przedmiotem innego, intensywnego dyskursu. Niniejsza polemika dotyczy czegoś innego. Skrupulatności – gdy się sięga do wykładni z rekonstruowanych hipotetycznych intencji ustawodawcy. Ostrożności – przy „pierwszym wyborze” historycznej metody interpretacji, co zaleca standard posługiwania się tą metodą, zwłaszcza przy przepisach konstytucji. Wreszcie honorowania deklarowanej specyfiki wykładni ustawy zasadniczej przy praktykowaniu jej wykładni, a to ze względu na miejsce, jakie Konstytucja zajmuje w systemie prawa, i z uwagi na zróżnicowane mechanizmy jej oddziaływania na ten system.


Przypisy

  1. Z. Tobor, W poszukiwaniu…
  2. P. Boike, W poszukiwaniu…, s. 7–32.
  3. Ibidem, s. 8.
  4. M. Krzemiński, J. Holocher, M. Latacz, Argument…, s. 612–622.
  5. Ibidem, s. 613, 617 i powołana tam literatura.
  6. Ibidem, s. 620.
  7. Por. przykładowo wyrok TK z 23 września 2003 r., K 20/02, OTK-A 2003, nr 7, poz. 76.
  8. Spór toczył się w latach 1999–2000. Por. P. Graniecki, Odpowiedzialność…; E. Łętowska, W kwestii zmian…; Odpowiedzialność władzy…, red. M. Wyrzykowski; M. Kępiński, R. Szczepaniak, O bezpośrednim…; M. Safjan, Jeszcze…; A. Szpunar, O odpowiedzialności…
  9. R. Piotrowski, opinia z 13 czerwca 2012 r., BAS 890/12/2. Ryszard Piotrowski podaje istniejące cztery warianty interpretacyjne art. 18 jako oparte na tekście ustawy zasadniczej: „a) Konstytucja ustala zasadę heteroseksualności małżeństwa jako normę prawną zapewniając mu ochronę i opiekę; b) Konstytucja nie ustala zasady heteroseksualności małżeństwa, a jedynie deklaruje ochronę i opiekę dla małżeństw heteroseksualnych, nie wykluczając przez to małżeństw nieheteroseksualnych; c) Konstytucja wyklucza jakiekolwiek inne związki podobne do małżeństwa lub równe mu pod względem statusu prawnego, w szczególności homoseksualne, ponieważ naruszałoby to szczególny status prawny małżeństw i nie gwarantowałoby im ochrony i opieki; d) Konstytucja nie wyklucza innych związków – w szczególności partnerskich, zorganizowanych na zasadach przewidzianych w przedmiotowych projektach – podobnych do małżeństwa lub równych mu pod względem statusu prawnego, w szczególności homoseksualnych, ponieważ nie naruszałoby to szczególnego statusu prawnego małżeństwa; ochrona i opieka gwarantowana małżeństwom wymaga działań pozytywnych, a nie negatywnych, polegających na ograniczaniu lub eliminowaniu związków o innym charakterze”.
  10. E. Łętowska, J. Woleński, Instytucjonalizacja…; zob. E. Łętowska, Kolejny raz…, polemizując z artykułem D. Bunikowskiego, K. Dobrzenieckiego, Związki…
  11. Tak D. Bunikowski, K. Dobrzeniecki, Związki…
  12. W. Borysiak, w: Konstytucja…, red. M. Safjan, L. Bosek, s. 467, 472.
  13. Biul. KKZN 1995, nr 17, s. 34, cytowane w: W. Borysiak, w: Konstytucja…, red. M. Safjan, L. Bosek, s. 469.
  14. W. Borysiak, w: Konstytucja…, red. M. Safjan, L. Bosek, s. 469.
  15. Cytowane w: ibidem, s. 471.

Bibliografia

  • Boike P., W poszukiwaniu intencji polskiego ustrojodawcy, „Przegląd Konstytucyjny” 2025, nr 4.
  • Borysiak W., w: Konstytucja RP, t. 1: Komentarz. Art. 1–86, red. M. Safjan, L. Bosek, Warszawa 2016.
  • Bunikowski D., Dobrzeniecki K., Związki jednopłciowe a konstytucja. Co po wyroku TSUE, „Rzeczpospolita”, 6 stycznia 2026 r.
  • Graniecki P., Odpowiedzialność cywilna Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną działaniem swojego funkcjonariusza (wybrane zagadnienia), „Palestra” 2000, nr 11–12.
  • Kępiński M., Szczepaniak R., O bezpośrednim stosowaniu artykułu 77 ust. 1 Konstytucji, „Państwo i Prawo” 2000, z. 3.
  • Krzemiński M., Holocher J., Latacz M., Argument z woli historycznego prawodawcy, w: Argumenty i rozumowania prawnicze w konstytucyjnym państwie prawa. Komentarz, red. M. Florczak-Wątor, A. Grabowski, Kraków 2021.
  • Łętowska E., Kolejny raz o Konstytucji, związkach jednopłciowych i wyroku TSUE, <https://konstytucyjny.pl/kolejny-raz-o-konstytucji-zwiazkach-jednoplciowych-i-wyroku-tsue/>, dostęp: 18 stycznia 2026 r.
  • Łętowska E., W kwestii zmian przepisów kodeksu cywilnego o odpowiedzialności za szkody wyrządzone działaniem władzy publicznej, „Państwo i Prawo” 1997, z. 7.
  • Łętowska E., Woleński J., Instytucjonalizacja związków partnerskich a Konstytucja RP z 1997 r., „Państwo i Prawo” 2013, z. 6.
  • Odpowiedzialność władzy publicznej za wyrządzoną szkodę w świetle artykułu 77 ustęp 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, red. M. Wyrzykowski, Warszawa 2000.
  • Safjan M., Jeszcze o odpowiedzialności Skarbu Państwa na podstawie artykułu 77 Konstytucji (w odpowiedzi prof. Adamowi Szpunarowi), „Państwo i Prawo” 1999, z. 9.
  • Szpunar A., O odpowiedzialności odszkodowawczej państwa, „Państwo i Prawo” 1997, z. 6.
  • Tobor Z., W poszukiwaniu intencji prawodawcy, Warszawa 2013.

Posted by Ewa Łętowska