Ewa Łętowska

Puste kościoły konstytucyjne – skutki prywatyzacji władzy publicznej

(Fot. R. Robroek)

1. Pozytywna aksjologia umowy i prawa cywilnego (ich „dobra fama”)  leży u źródeł zjawiska prywatyzacji funkcji publicznych. W tym wypadku mitologizacja umowy niesie ze sobą  realne niebezpieczeństwo dla wolności indywidualnej.  Odbywa się to przez przejęcie władzy przez niepaństwowe podmioty albo na wykorzystaniu przez władzę państwową instrumentów prawa prywatnego. Wśród nich: zwłaszcza  umowy, osobowości prawnej, weksla (np. wykorzystywanego jako zabezpieczenie posłuszeństwa w klubach parlamentarnych), odpowiedzialności pauliańskiej i bezpodstawnego wzbogacenia  (w sferze prawa daninowego – jako podstawy dochodzenia podatków i danin, gdy brak jest przewidzianych w prawie publicznym specjalnych procedur) i innych instrumentów prawa prywatnego. Ta inwazja prywatności nie jest bynajmniej zjawiskiem pożądanym. „Sfera publiczna potrzebuje dziś pilnie ochrony przed inwazją prywatności, choć, paradoksalnie, nie po to, by zawęzić, lecz właśnie, by powiększyć obszar indywidualnej wolności” ( Z. Bauman, Płynna nowoczesność, Kraków 2006, s. 80 i n.)

2. „Prywatyzacja władzy” występuje w wielu formach i postaciach:

  • gdy sama władza publiczna wyzbywa się tradycyjnych zadań i funkcji (np. zwolnienie się gmin – poprzez ekscesywną reprywatyzację, dzięki której gmina się wyzbywa kłopotów – z gospodarowania zasobem mieszkaniowym, co leży u genezy części przynajmniej patologii reprywatyzacji)
  • gdy władza publiczna realizując zadania administracji świadczącej,  zmienia metody swego własnego działania na  formy cywilnoprawne (służba zdrowia, oświata – obywatel manipulacja przez państwo ofertą/pulą świadczeń, do których te służby są zobowiązane prawem publicznym);
  • gdy podmioty prywatne (silne korporacje) uzurpacyjnie czy manipulatorsko (naciski, lobbing, kamuflaż rzeczywistych zamierzeń) zawłaszczają władzę. (Np. działania federacji sportowych, wymuszających immunitet w czasie mistrzostw świata czy Europy w piłce nożnej).
  • umowy międzynarodowe typu ACTA, czy działanie wielkich serwisów internetowych.  Umowa służy wtedy transferowi władzy lub/i uniknięciu odpowiedzialności prawnej.
  • umowy międzynarodowe (o różnym statusie) służące „podrzuceniu” komu innemu kłopotliwego konstytucyjnie problemu: odpadów jądrowych czy chemicznych, więźniów w stosunku do których nie przestrzega się standardów itp.

3. Zamiana obywateli (jednostek) w konsumentów powoduje poddanie ich  sytuacji prawnej logice rynku, lecz zarazem pozbawia ich ochrony, jaką mieli jako obywatele (ochrona konstytucyjna, ochrona instrumentami  publicznoprawnymi).

Prywatyzacja więzień, wojska, egzekucji wyroków, sprywatyzowanie władzy (umowa między państwem i firmą prowadząca więzienie lub dysponującą najemnikami), daje podmiotowi prywatnemu uprawnienia władcze, jakie „dawniej” miała władza polityczna, ale brak jest zarazem gwarancji chroniących jednostkę przed nadużyciem władzy, bo te dotyczyć mogą działania władzy państwa, nie zaś podmiotu prywatnego. Jednocześnie podmiot prywatny kieruje się w swym działaniu logiką rynkową, sprzyjającą egoizmowi i nadużyciom w poszukiwaniu zysku. Jest to problem znany służbie zdrowie, gdy pacjent staje się „kosztem”, albo komornikom (którzy są skłonni egzekwować dług z kogokolwiek, minimalizując obowiązki i staranność w poszukiwaniu właściwego dłużnika).

A obywatel, który staje się konsumentem, rychło przekonuje się, jak kiepsko prawo prywatne chroni przed silniejszym ekonomicznie i organizacyjnie partnerem. O tym  doskonale wiedzą prawnicy zajmujący się prawem prywatnym, ale o czym nie wiedzą politycy i prawnicy zajmujący się prawem publicznym. Dla tych ostatnich prywatyzacja (obojętne, czego dotyczy), prawo prywatne, umowa – są synonimem czegoś „lepszego”, bardziej bezpiecznego i demokratycznego dla odbiorców niż władcze formy działania np. administracji. Niestety, jest to uleganie złudzeniu (a może świadoma manipulacja), „pozytywnemu PR prawa prywatnego”, jakim ta gałąź prawa cieszy się wśród polityków i specjalistów prawa publicznego, i to od wielu lat, niezależnie od ustroju gospodarczego.

Prywatyzacji władzy towarzyszy kryzys konstytucjonalizmu i statusu jednostki chronionego przez prawo publiczne. Zaludniony gmach konstytucji i konstytucyjnych konstrukcji – pustoszeje, ponieważ władza go opuszcza, przesuwając się „gdzie indziej”.

(P. Sztompka, Socjologia zmian społecznych, Kraków 2005, s. 94.),

Władza ucieka ku umowom i konstrukcjom prawa cywilnego. Te ostatnie nie zapewniają substytucyjnej ochrony, kiepsko radząc sobie z dysparytetem siły negocjacyjnej partnerów o nierównych szansach. Tymczasem  ta nierówność zostaje zwielokrotniona poprzez użycie umowy tam, gdzie dawniej istniały stosunki publicznoprawne. Mit umowy wyradza się więc  i potężnieje.