O przenoszeniu sędziów SN w stan spoczynku ex lege (jeszcze raz w sprawie skutków wejścia w życie ustawy o SN)

W uzupełnieniu poprzedniego wpisu: jest jeszcze kolejny problem wart pamiętania: skutki czegoś, następujące ex lege, muszą być traktowane przez ustawodawcę i interpretatora z ogromną rozwagą. Teoria prawa[1] powiada, ze nieprawidłowe jest przypisywanie skutkom z mocy prawa, działania automatycznego. Ktoś powinien nastąpienie stanu działającego ex lege stwierdzić, zadeklarować. Między innymi dlatego, że powstaje problem minimalizacji skutków łańcucha dalszych zdarzeń, czynności, podejmowanych na podstawie stanu, osiągniętego  w następstwie skutku ex lege. Dlatego, przy przechodzeniu sędziów w stan spoczynku (z mocy prawa, co wynika z ustawy o SN), konieczne jest postanowienie Prezydenta. Jest to też wymóg przewidziany w art. 39 ustawy o SN. Nie wystarcza  „pismo” kancelarii. Chodzi o akt urzędowy Prezydenta.  Dopóki nie ma takiego pisma, nie realizuje się w pełni stan faktyczny przejścia w stan spoczynku (wejście w życie przepisu ustawy, przewidującego wcześniejszy stan spoczynkowy,  osiągnięcie właściwego wieku przez konkretnego sędziego).

W tym postanowieniu, gdzie Prezydent to ostatecznie stwierdza, trzeba wskazać datę przejścia w stan spoczynku; bo może ona opiewać na różne daty dzienne. Może to być data otrzymania postanowienia, ale może też (co  jest jednak niebezpieczne) data wsteczna, tzn. gdy postanowienie byłoby wydane później niż data wejścia w życie przepisów o skróconym wieku spoczynkowym. Dlatego też sędziowie w SN oczekujący na postanowienie Prezydenta czynią rozważnie, nie uczestnicząc w rozpatrywaniu spraw, bo potem mogłoby się okazać, że nastąpiła nieważność postępowania.

[1] Z. Ziembiński, Z teorii i filozofii prawa Zygmunta Ziembińskiego, red. S. Wronkowska, Wolters Kluwer 2007, s. 103 – 104.