Ewa Łętowska

Jeszcze o ustawie o ustroju sądów  powszechnych: więcej nadziei czy obaw?

O ustawie tej, która rychło wchodzi w życie – 12 sierpnia – miałam okazję mówić dla #Wolnych Sądów:

Chciałabym jednak coś jeszcze podkreślić wyraźniej.

Każda  nowa ustawa   budzi i nadzieje, i  obawy. Te ostatnie, ponieważ  obok   skutków zamierzonych i deklarowanych oficjalnie nieuniknione są także   te niezamierzone i niedeklarowane, albo – gorzej –  zamierzone i niedeklarowane.

Nowa ustawa o jest fragmentem większego pakietu (wcześniejsza zmiana ustawy o KSSiP, zawetowanych ustaw o SN i KRS, oczekiwanych reform w procedurze cywilnej). A ten sądowy  pakiet był poprzedzony znaczącymi zmianami ustawy o prokuraturze w 2016 r., wprowadzającymi więź personalną Ministra Sprawiedliwości (czynnik polityczny) i Prokuratora Generalnego.

Skutki nowej ustawy to nie tylko to, co niesie jej treść, ale i efekt tego, jak zadziała mechanizm stworzony przez pakiet. Tymczasem  my, prawnicy, jesteśmy skłonni mówić o nowościach tylko z tej pierwszej perspektywy.

W teatrze  na scenie, gdy  pojawia się na ścianie strzelba, należy oczekiwać, że zostanie użyta w akcie ostatnim. Inaczej mówiąc: skoro jest wykreowany instrument nadzwyczajny i terminowy, to po to, aby był użyty w tym terminie.

W nowej ustawie pojawił się instrument nadzwyczajny, do użycia tylko w ciągu 6 najbliższych miesięcy, dający Ministrowi Sprawiedliwości prawo do działania at pleasure  (arbitralnie) w zakresie wymiany funkcyjnych w sądach. Potem też to prawo  istnieje, jednak już obwarowane pewnymi formalnościami.  Pojawiła się zatem strzelba. Jest gotowa do szybkiego użycia. Bo po co w przeciwnym razie zastrzegano by termin 6 miesięcy?

Pakiet w całości przewiduje (i przewidywał w zawetowanych fragmentach) kilkanaście różnych instrumentów umacniających pozycję MS/PG wobec warunków funkcjonowania sądów, rekrutacji, szybszego awansu i dyscyplinowania sędziów. No i ukazał nie tylko możliwości w wymianie kadr administracyjnych, ale i determinację  w ich wykorzystaniu (w ustawie o  SN, ta zawetowana, było ponad trzysta osób do wymiany, poza wszelkimi znanymi dotąd trybami). Każdy oddzielnie z tych instrumentów w rękach MS  nie daje pojęcia o sile ich synergicznego oddziaływania.Warto byłoby kiedy zestawić te instrumenty  w całości, razem.   O losach kadr wymiaru sprawiedliwości decyduje bowiem wola polityczna, ześrodkowana w ręku MS/PG.

Sama wymiana kadr (a jest ona związana nie tylko z procedurą wyżej opisaną, ale i z obsadzeniem kilkuset uzbieranych wakatów asesorskich) nie sprawi, że sądownictwo  stanie się lepsze, szybsze, bardziej przyjazne. Ale można (i należy) mieć na to nadzieję. Także i na to, że  lojalność względem  decydującego o karierze, nie spowoduje w sądach chętniejszego ucha dla wniosków prokuratorskich. I nie zwiększy poziomu bezpiecznej obojętności dla interpretacji prawa z użyciem wykładni systemowej i konstytucyjnej.

Dlatego nadzieja w aksjologii, umiejętnościach i charakterach piastunów urzędów. Jak to szło u Churchilla: nigdy tak liczni  nie mają do zawdzięczenia tak wiele  tak niewielu?