Ewa Łętowska

Jak posługiwać się Konstytucją – dla sędziów liniowych

Konstytucja zawiera przepisy o różnym stopniu ogólności.  Weźmy  jakże lubiany przez sędziów – art. 178 ust. 2, który  „zapewnia” im „warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”.  Dziś kilka uwag o nim właśnie, nie aspirujących ani do wyczerpania tematu, ot, raczej wskazujących na możliwości i pułapki posługiwania się tym przepisem przez sądy. W końcowej części zwrócę też uwagę na możliwość wykorzystania przez sądy art. 75 (o ochronie lokatorów (i nie tylko) jako „supernormy kolizyjnej”.

Niniejsza notatka została przygotowana na potrzeby „Imponderabiliów sądowych

  1. Artykuł  178 ust.  nie jest przepisem, który dałoby się bezpośrednio zastosować jako podstawę rozstrzygnięcia w procesie o świadczenie. Nie wynika z niego konkretne roszczenie dla konkretnego sędziego. Sytuacja jest tu zbliżona do opisanej w art. 75, gdzie czytamy, że „władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspakajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałającą bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”. Tu jednak jest to bardziej oczywiste, niż w wypadku art. 178 ust. 2, ponieważ w art. 75, na końcu, odesłano do ustawowego uregulowania zakresu ochrony. Oznacza to, że ustrojodawca z góry, demonstracyjnie przesądza sprawę, że Konstytucja nie stanowi kompletnego reżimu prawnego dla sytuacji opisanej w art. 75. Skąd zatem wiemy, że art. 178 ust. 2, gdzie takiego zastrzeżenia brak, nie może stanowić samoistnej podstawy orzekania? Oczywiście najprościej odesłać do istniejącego orzecznictwa TK (np. P 8/00, 4.10.2000 r. i seria odpowiedzi na pytania prawne  wielu sądów z 2008 r.). Jednak co – oprócz powołania na autorytet – stoi za wspomnianym zakazem?  Otóż nieokreśloność normy zawartej w art. 178 ust. 2 Konstytucji wyklucza ją jako podstawę powództwa o zasądzenie świadczenia.
  2. A w powództwach o ustalenie świadczenia? Tu sytuacja mogłaby być inna: nie można bowiem wykluczyć, że w wypadku tego rodzaju powództwa wytoczonego przez sędziego, można byłoby wykorzystać cytowany przepis. Przede wszystkim jednak do odpowiedniego ukierunkowania wykładni przepisów zastosowanych przez sąd orzekający w sprawie o ustalenie. Czy mogłoby to iść tak daleko, że sąd mógłby odmówić ich stosowania, gdyby uznał, że pozostają one w niedającej się usunąć poprzez interpretację sprzeczności z przepisami determinującymi rozstrzygnięcie powództwa o ustalenie? Jak dotąd nie spotkałam się z takim wypadkiem, ale wykluczyć go nie można. Byłabym tu jednak nader ostrożna. Bezpieczniejsze w takich wypadkach byłoby przetestowanie sytuacji stosownym pytaniem. Faktem jest, że zarówno w sprawie P 8/00, jak i serii spraw z roku 2008, gdy do Trybunału skierowano kilkadziesiąt zapytań (było to związane z niezastosowaniem wobec sędziów mechanizmu wpływającego na podwyżkę wynagrodzeń, stosowanego do innych grup zawodowych w sferze budżetowej) test pytania konstytucyjnego zakończył się.   Pytające sądy nie wzięły bowiem pod uwagę, że nawet ewentualne usunięcie (w wyniku kontroli konstytucyjności) kwestionowanych przepisów bynajmniej nie otworzyłoby drogi, bez odpowiedniej inicjatywy ustawodawcy, do uwzględnienia przez sąd pytający, konkretnych powództwa o zasądzenie, o którym wyrokowały. (Zwłaszcza, że sądy oczekiwały, że będzie względem nich zastosowany analogiczny mechanizm, jak ten, który kształtował wynagrodzenia w pozostałych segmentach sfery budżetowej).
  3. Wniosek, jaki stąd płynie jest taki: 178 ust. 2 Konstytucji jest przepisem, który z racji swej ogólności z pewnością nie nadaje się do stosowania przy powództwach o świadczenie, z jakimi na tle wynagrodzeń sędziowskich mogą mieć do czynienia sądy. Przy powództwie o ustalenia – jego roli wykluczyć nie można, ale raczej jako materii pomocniczej przy interpretacji innych przepisów (ustaw), nie zaś jako wzorca, który może służyć do odmowy zastosowania przez sąd przepisów ustawowych nie zapewniających sędziom wynagrodzeń spełniających ich oczekiwania, zgodnie z brzmieniem art. 178 ust. 2.
  4. Wspomniałam o art. 75 Konstytucji, który też z racji swej ogólności nie tworzy szczególnych roszczeń dla wskazanych w nim beneficjentów. A jednak m. zd. ten akurat przepis, zwłaszcza w części dotyczącej konstytucyjnej ochrony „zaspakajających swe potrzeby mieszkaniowe obywateli” jest godny uwagi sądów. Przede wszystkim nie należy stawiać znaku równości między tymi obywatelami a „lokatorami” o których mówi odsyłający do ustawy zwykłej ust. 3 tegoż przepisu.  Inaczej mówiąc: art. 75 Konstytucji w swym zasadniczym zrębie nie ogranicza się do regulowanej przede wszystkim w ustawie „ochrony lokatorów”.
  5. Aksjologiczna ochrona art. 75 konstytucji wiąże się m.zd. ze szczególnym rodzajem dobra jakie w naszym systemie prawnym tworzy mieszkanie. I mówiąc o możliwościach jakie ten przepis kryje myślę, że pamięć o nim mogłaby ułatwić zadanie sądom trudzącym się nad rozbieżnościami orzecznictwa odnoszącego się do losów własności lokali na wypadek wygaśnięcia użytkowania wieczystego. Dla mnie np. nigdy nie było wątpliwości, że wygaśnięcie użytkowanie wieczystego nie może prowadzić do uszczuplenia sytuacji osób, które zadbały o zaspokojenie swej potrzeby mieszkaniowej w drodze nabycia własności lokalu, konstrukcyjnie związanej z użytkowaniem wieczystym. Jak wiadomo, sprawa ta była przedmiotem rozbieżności orzeczniczych, ponieważ wygaśnięcie użytkowania z uwagi na upływ terminu jego ustanowienia rodziło pytanie o dalsze losy odrębnej własności lokali. Oba kierunki wykładni (za wygaśnięciem w takim wypadku własności lokalu jako prawa związanego z użytkowaniem wieczystym – I CSK 6/09, i za dominacją prawa własności w relacji obu praw, co przemawia za dalszym trwaniem także użytkowania wieczystego  – IV CSK 234/08) są do utrzymania, gdy się je rozważa na płaszczyźnie cech przyjętych konstrukcji i systemu prawa. Niedawno (III CZP 11/17) uchwała składu siedmiu sędziów wypowiedziała się za drugim z rozwiązań; niestety, nie znam jeszcze uzasadnienia. Ciekawam, czy motyw konstytucyjny pojawiał się jako argument aksjologiczny i decydujący o wyborze jednego z kierunków interpretacji?  Bo Konstytucja do tego właśnie służy: aby być „supernormą kolizyjną”, wskazującą aksjologie wyboru na wypadek rozbieżności interpretacyjnych.