Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Jerzy Zajadło

Strażnicy konstytucyjnej aksjologii (Jerzy Zajadło)

prof. Jerzy Zajadło

Jerzy Zajadło – profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego

Jeden z twórców amerykańskiej konstytucji, Alexander Hamilton, pisał w Federalist Papers, że sądownictwo to „najmniej niebezpieczna władza”, ponieważ „nie ma wpływu ani na miecz, ani na sakiewkę”. Od tego czasu minęły już ponad dwa stulecia i judykatywa okazała się nie aż tak bezbronna, jak sądził Hamilton. Nie ma wprawdzie „miecza i sakiewki”, te dzierżą prezydent i kongres, ale w ramach podziału i równoważenia władz ma inny bardzo istotny oręż – jest strażnikiem konstytucyjnej aksjologii.

Myślę, że takie pojmowanie tego problemu było bardzo bliskie Wiktorowi Osiatyńskiemu, chyba najlepszemu polskiemu znawcy amerykańskiego konstytucjonalizmu. Doskonale bowiem rozumiał on bowiem głęboki sens słów Thomasa Paine’a, napisanych na krótko przed uchwaleniem Deklaracji Niepodległości: „W Ameryce to nie król jest prawem, to prawo jest królem”. Rozumiał jednak także, że wykonywanie przez sądy roli strażnika konstytucyjnej aksjologii jest możliwe tylko pod jednym warunkiem – istnienia materialnych i proceduralnych gwarancji niezawisłości sędziowskiej. To absolutny i nienaruszalny fundament, bez niego sąd nie jest sądem tylko atrapą, a sędzia nie jest sędzią tylko urzędnikiem. Zwykliśmy o sądownictwie mówić „trzecia władza”, to bardzo mylące – ona nie jest „trzecia”  jako ostatnia w kolejności i przez to najmniej ważna, jest po prostu jedną z „trzech” władz, a to jest zasadnicza różnica. Czytaj dalej

Redakcja

Teksty Prof. Jerzego Zajadło

Jerzy Zajadło – profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

W podziękowaniu dla Pana Profesora Jerzego Zajadło, który publikuje na naszym portalu od samego początku, a także dla większej wygody Czytelników, zebraliśmy teksty Profesora w jednym miejscu, gdzie można trafić albo poprzez zakładkę w menu powyżej „Jerzy Zajadło: Witajcie w ciężkich czasach”, albo poprzez  link konstytucyjny.pl/zajadlo

Ewa Łętowska

O mniemanym sporze kompetencyjnym i zawieszeniu postępowania w SN

Optymista powiedziałby, że sprawa jest  jest dowodem na szczery demokratyzm rzekomych, sądowych elit – nie dążą do wybicia się per aspera ad astra, lecz raczej szukają bezpiecznego  miejsca w myśleniu masowym (prawniczym). Ale nie ma co ironizować.

Od zawsze byłam zwolenniczką rozproszonej kontroli konstytucyjności. Przez lata było to raczej egzotyczne, bo większość doktryny była temu przeciwna, opowiadając się za monopolem kontroli skoncentrowanej. Teraz nadal jestem zwolenniczką tego konceptu i ale nadal jest to egzotyczne, choć tym razem nie z powodu doktryny, która w międzyczasie zdążyła zmienić  zdanie, ale z powodu niezdolności oderwania się  „osobowego substratu judykatywy” od zasady interpretacyjnej: tekst wykładamy  językowo,   uznając swoją właściwość najwęziej jak się da.

Tego rodzaju skłonność daje się zaobserwować jako powszechną w myśleniu polskich prawników. Wykładnia językowa tekstu, w połączeniu z niechęcią do wykładni  systemowej a uzupełniona wykładnią a contrario – niesie ze sobą zjawisko, które – makaronizując określiłam ongiś (na piśmie!) jako in dubio contra iudici activitatem.  Ta skłonność oczywiście ogranicza efektywność indywidualnego prawa do sądu. I tu można dawać wiele przykładów z sądów różnych szczebli i instancji, postępowań niejawnych itd. W ten nurt wpisuje się ostatnie rozstrzygnięcie SN o zawieszeniu postępowania indywidualnego z uwagi na zarzut istnienia sporu kompetencyjnego. Czytaj dalej

Ewa Łętowska

O warszawskiej reprywatyzacji

Znów głośno o warszawskiej reprywatyzacji. Ale mimo że podzielam pogląd, że dokonywano jej z naruszeniem przepisów prawa materialnego, czego, niestety, w czas nie wychwycono, to jednak wątpię, czy można mowić o możliwości resetu do zera.

Po pierwsze, mimo niezbadania wszystkich wymaganych przesłanek (zwłaszcza posiadania po stronie ubiegającego się o ustanowienie prawa do skomunalizowanego gruntu) i tak część decyzji trafiła do właściwych adresatów. Po drugie, nawet jeśli zwrot nastąpił do niewłaściwych rąk, to jeśli potem nieruchomość sprzedano, wówczas nabywcę chroni rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych i to powoduje nieodwracalność prawnego skutku.

Jestem świadoma użycia prawa jako oręża walki politycznej i w tych sprawach. Szkoda, można nad tym ubolewać.

Niżej wklejam to, co powiedziałam na ten temat dziennikarzowi Gazety Prawnej (publikacja 31.7.17 r. – żeby mi nie przypisywano nadmiaru rewolucyjnego zapału (na co, jak widzę, już się zanosi) Czytaj dalej