Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Jerzy Zajadło

Regulamin, to brzmi dumnie!

Jerzy Zajadło – profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

W Monitorze Polskim ogłoszono uchwałę ZO TK w sprawie regulaminu TK. Pojawiają się tam rozwiązania, które właściwie tworzą dodatkową fasadę wokół organu, który sam w sobie ma w aktualnym stanie rzeczy charakter czysto fasadowy. Np. poprzez przedmiotowe ograniczenie możliwości zgłaszania zdań odrębnych czy dosyć dyskrecjonalne uprawnienie usunięcia z posiedzenia publiczności, w tym przedstawicieli środków masowego przekazu. Trochę to szczerze mówiąc groteskowe – władza sili się jeszcze na jakieś nikomu niepotrzebne prawne pozory, mimo że społeczeństwo przestało zwracać na to jakąkolwiek uwagę. Nie bardzo wiadomo czy to strach, czy zamiłowanie PiS do polityczno-prawnej komedii. Naprawdę, co to ma za znaczenie jaki regulamin ma tzw. TK Przyłębskiej oraz Muszyńskiego i czy w ogóle jakiekolwiek ma.

Ewa Łętowska

Jeszcze o ustawie o ustroju sądów  powszechnych: więcej nadziei czy obaw?

O ustawie tej, która rychło wchodzi w życie – 12 sierpnia – miałam okazję mówić dla #Wolnych Sądów:

Chciałabym jednak coś jeszcze podkreślić wyraźniej.

Każda  nowa ustawa   budzi i nadzieje, i  obawy. Te ostatnie, ponieważ  obok   skutków zamierzonych i deklarowanych oficjalnie nieuniknione są także   te niezamierzone i niedeklarowane, albo – gorzej –  zamierzone i niedeklarowane.

Nowa ustawa o jest fragmentem większego pakietu (wcześniejsza zmiana ustawy o KSSiP, zawetowanych ustaw o SN i KRS, oczekiwanych reform w procedurze cywilnej). A ten sądowy  pakiet był poprzedzony znaczącymi zmianami ustawy o prokuraturze w 2016 r., wprowadzającymi więź personalną Ministra Sprawiedliwości (czynnik polityczny) i Prokuratora Generalnego.

Skutki nowej ustawy to nie tylko to, co niesie jej treść, ale i efekt tego, jak zadziała mechanizm stworzony przez pakiet. Tymczasem  my, prawnicy, jesteśmy skłonni mówić o nowościach tylko z tej pierwszej perspektywy.

W teatrze  na scenie, gdy  pojawia się na ścianie strzelba, należy oczekiwać, że zostanie użyta w akcie ostatnim. Inaczej mówiąc: skoro jest wykreowany instrument nadzwyczajny i terminowy, to po to, aby był użyty w tym terminie.

W nowej ustawie pojawił się instrument nadzwyczajny, do użycia tylko w ciągu 6 najbliższych miesięcy, dający Ministrowi Sprawiedliwości prawo do działania at pleasure  (arbitralnie) w zakresie wymiany funkcyjnych w sądach. Potem też to prawo  istnieje, jednak już obwarowane pewnymi formalnościami.  Pojawiła się zatem strzelba. Jest gotowa do szybkiego użycia. Bo po co w przeciwnym razie zastrzegano by termin 6 miesięcy?

Pakiet w całości przewiduje (i przewidywał w zawetowanych fragmentach) kilkanaście różnych instrumentów umacniających pozycję MS/PG wobec warunków funkcjonowania sądów, rekrutacji, szybszego awansu i dyscyplinowania sędziów. No i ukazał nie tylko możliwości w wymianie kadr administracyjnych, ale i determinację  w ich wykorzystaniu (w ustawie o  SN, ta zawetowana, było ponad trzysta osób do wymiany, poza wszelkimi znanymi dotąd trybami). Każdy oddzielnie z tych instrumentów w rękach MS  nie daje pojęcia o sile ich synergicznego oddziaływania.Warto byłoby kiedy zestawić te instrumenty  w całości, razem.   O losach kadr wymiaru sprawiedliwości decyduje bowiem wola polityczna, ześrodkowana w ręku MS/PG.

Sama wymiana kadr (a jest ona związana nie tylko z procedurą wyżej opisaną, ale i z obsadzeniem kilkuset uzbieranych wakatów asesorskich) nie sprawi, że sądownictwo  stanie się lepsze, szybsze, bardziej przyjazne. Ale można (i należy) mieć na to nadzieję. Także i na to, że  lojalność względem  decydującego o karierze, nie spowoduje w sądach chętniejszego ucha dla wniosków prokuratorskich. I nie zwiększy poziomu bezpiecznej obojętności dla interpretacji prawa z użyciem wykładni systemowej i konstytucyjnej.

Dlatego nadzieja w aksjologii, umiejętnościach i charakterach piastunów urzędów. Jak to szło u Churchilla: nigdy tak liczni  nie mają do zawdzięczenia tak wiele  tak niewielu?

 

Jerzy Zajadło

Dedykowane kierownictwu Ministerstwa Sprawiedliwości, zwłaszcza wiceministrowi Patrykowi Jakiemu

Wszyscy dyskutują o podziale władzy, mylą Monteskiusza z checks and balances, a wystarczy sięgnąć do Cycerona Oratio pro Cluentio, żeby zrozumieć jego istotę najbardziej pierwotną i podstawową:

Marek Tulliusz Cyceron
Źródło: wikipedia.org

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.

Praw sługami urzędnicy, praw tłumaczami sędziowie, praw dlatego zatem wszyscy jesteśmy sługami, żebyśmy byli wolni.

Ewa Łętowska

Sensacje, transparencja i kogo powiesić

Copyright Damirlucky | Dreamstime.com
http://www.dreamstime.com/damirlucky_info

Sensacją dnia 3.8. 2017 r.  był artykuł w DGP sugerujący  (w tytule), że NSA akceptuje nowy skład Trybunału Konstytucyjnego

  Sprawa wyglądała dość sensacyjnie, rzeczywistość okazała się  mniejsensacyjna. Natomiast jest to ciekawy przyczynek do kwestii transparencji, komunikacji i rzetelności  prawniczego dyskursu. Milczą bowiem ci, którzy powinni na czas sprawę wyjaśnić, by wszystko było transparentne. Mówią ci, którzy powinni milczeć, bo nie potrafią  wyjaśnić (sapienti sat)  albo ci, co nie chcą komunikować tylko sugerować

Okazało się,  że dziennikarka  DGP zadała trzy pytania: „ 1. Czy sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego Roman Hauser zrzekł się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego?

2. Jeżeli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi tak to proszę również o informację, kiedy miało to miejsce i wobec jakiego organu zostało uczynione?

3. Jeżeli odpowiedź na pytanie pierwsze brzmi nie to proszę o wyjaśnienie , czy kierownictwu NSA nie przeszkadza fakt, że prof. Roman Hauser sprawuje jednocześnie obie funkcje?”

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1062120,nsa-sedziowie-dublerzy-pis-uniewaznil-wybor-trzech-sedziow-tk.html

Pytania (zwłaszcza trzecie) sugerowały złamanie zakazu incompatibilitas przez  osobę wymienioną  z imienia i nazwiska, a należąca do grona trzech sędziów wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, lecz niezaprzysiężonych przez Prezydenta. Na to odpowiedziała rzeczniczka prasowa NSA:

 „prof. Roman Hauser nie zrzekł się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą z dnia 25 listopada 2015 r. (M.P., poz. 1131), stwierdził, że uchwała Sejmu RP z dnia 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego (dot. Romana Hausera), opublikowana w Monitorze Polskim z dnia 23 października 2015 r. poz. 1038 jest pozbawiona mocy prawnej. Wobec powyższego nie zachodzi wskazywany przez Panią przypadek, sprawowania przez prof. Romana Hausera jednocześnie funkcji sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego i sędziego Trybunału Konstytucyjnego.”

Odpowiedź była fatalna: podawała  co prawda prawdziwe fakty, ale nie tylko nie przyczyniała się do wyjaśnienia insynuacji naruszenia incompatibilitas zawartej w pytaniach. Gorzej: formułowała kolejną sugestię, jakoby  NSA legitymizował zarówno reasumpcję uchwał wybierających trójkę niezaprzysiężonych sędziów, jak i sanował wybór tzw. dublerów. A to jest już problem koncepcji przyjętej w wyroku TK  sygn. K 34/15 z 3.12.2015 r. (opublikowany). Powiedziano tam przecież, że sędzią TK wybrany przez Sejm staje się z momentem wyboru. W takim wypadku rzeczywiście myśl się kieruje ku kwestii połączalności urzędów). Czytaj dalej

Redakcja

A Polish legal road roller: Can the political sentence be stopped? (Łukasz Bojarski)

Na stronie Constitutionnet.org ukazał się interesujący artykuł Łukasza Bojarskiego w języku angielskim na temat zmian w polskim sądownictwie, w którym Autor przybliża czytelnikom szczegóły działań podejmowanych przez władzę ustawodawczą i wykonawczą w tej kwestii. Artykuł zaczyna się od stwierdzenia: The unexpected presidential veto has temporarily stemmed reforms that could have significantly undercut judicial independence. While the veto may partly demonstrate the value of formal checks and balances, even when the same political group controls all veto players, it may have merely delayed the train of the ‘revolution-by-law’ that could soon sweep presidents of ordinary courts, CSOs and the private media

Zachęcamy do lektury artykułu na stronie Constitutionnet.org.

Cyprian Liske

O podziale funkcji władczych

Cyprian Liske – student prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kiedy słyszymy o „trójpodziale władzy”, oczami wyobraźni widzimy portret sędziwego Karola Monteskiusza – francuskiego barona doby Oświecenia, który w swoim monumentalnym dziele „O duchu praw” dokonał analizy znanych ówcześnie form ustrojowych. Karol Monteskiusz nie był jednak ani pierwszym, ani jedynym twórcą koncepcji dzielenia funkcji władczych. Czytaj dalej

Jerzy Zajadło

Proceduralny banał (Jerzy Zajadło)

Jerzy Zajadło – profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Postanowienie Sądu Najwyższego  w sprawie zawieszenia postępowania kasacyjnego do czasu rozstrzygnięcia rzekomego sporu kompetencyjnego przez Trybunał Konstytucyjny to w gruncie rzeczy proceduralny banał – chociaż, przyznaję, o dużych skutkach społecznych i politycznych.

Ponieważ jednak w sensie prawnym banał pozostaje banałem, stałoby się bardzo niedobrze, gdyby to jedno przesadnie formalistycznie i interpretacyjnie mało wysublimowane stanowisko miało zgasić żar społecznej determinacji w walce o niezawisłość sędziów i niezależność sądów. Idzie przecież o coś znacznie więcej niż tylko brak systemowej wyobraźni trzech sędziów SN. Ergo – walka nie toczy się personalnie o sędziów, tylko o nas samych.

Na stronie Sądu Najwyższego ukazało się już uzasadnienie wspomnianego postanowienia, które tylko pogłębia społeczną konsternację – trzech sędziów orzeka tak, jakby nie istniał żaden, po części im wrogi a po części przyjazny, świat zewnętrzny. Czytaj dalej

Ewa Łętowska

Archiwum E.Ł. (1)

Postanowiłam pozbierać moje porozpraszane  różne wypowiedzi publicystyczne i medialne. Nigdy w tej kwestii nie byłam nazbyt staranna i nie mam pełnej własnej   bibliografii prac drukowanych. Jestem wdzięczna tym, którzy z sympatii w tym zbożnym dziele mi pomagali i pomagają. Niniejszy zbiór nie jest kompletny. Obejmuje linki (z datą dostępu na 2 sierpnia 2017) Dziś część zebranych linków, które pochodzą z publikacji i materiałów audiowizualnych w Dzienniku Gazecie Prawnej (razem z Prawnikiem), Gazecie Wyborczej, Onecie , WP,  Kulturze Liberalnej, Krytyce Politycznej,  Oko Press, radio, różne rozgłośnie.  Są tu również publikacje nie moje wprawdzie, ale takie, gdzie mnie obficie wycytowano (najczęściej sporządzone na podstawie rozmów w DGP). Są to wypowiedzi na różne kwestie prawne, najczęściej konstytucyjne, dotyczące  wolności jednostki, sądownictwa, reprywatyzacji Czytaj dalej

Jerzy Zajadło

Fałszywość hasła „demokracja, a nie sędziokracja” – analiza filozoficzno-prawna (Jerzy Zajadło)

Jerzy Zajadło – profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

  1. Fałszywa alternatywa

W polskiej przestrzeni publicznej pojawiają się od jakiegoś czasu pojęcia, zwroty i frazy, które większość dogmatyków i praktyków prawa wprawiają w konsternację i zakłopotanie, natomiast dla teoretyków i filozofów prawa mogą być przedmiotem ciekawych analiz. Jedno z nich, „imposybilizm prawny”[1], omówiłem już w innym miejscu pokazując z jednej strony jego kontrfaktyczność i dwuznaczność w wymiarze  politycznym jako instrumentu propagandowego, z drugiej zaś jego racjonalność w wymiarze filozoficzno-prawnym jako koniecznego ograniczenia omnipotencji ustawodawcy. Tym razem zainteresował mnie inny fenomen – hasło „demokracja, a nie sędziokracja”, które po znanej uchwale Sądu Najwyższego[2]  zagościło na ustach nie tylko czołowych polityków partii PiS, lecz także np. prezydenta, wicemarszałka Sejmu czy ministra sprawiedliwości.  Populistyczny i propagandowy charakter tej frazy powoduje, że trudno pisać o niej wyłącznie w konwencji naukowej, czasami trzeba się uciekać do bardziej sugestywnej tonacji publicystycznej. Jako filozof prawa mogę sobie na to pozwolić – analiza more philosophico daje bowiem takie możliwości, daleko bardziej niż rozważania wyłącznie more iuridico czy nawet more politico. Czytaj dalej

Ewa Łętowska

Mechanizm dekretu Bieruta. Dlaczego potrzebna była przesłanka posiadania?

Kolejną burzę wokół reprywatyzacji warszawskich wywołana przez aktywistów miejskich (skupionych wokół J. Śpiewaka)  wywołało ich  memorandum z konkluzją, iż:

Wiele z nieruchomości, wobec których wydane zostały decyzje „zwrotowe” nigdy nie podlegało zwrotowi w naturze w myśl art. 7 dekretu Bieruta z racji na niespełnienie przesłanki „posiadania gruntu” w dniu złożenia wniosku.

Konkluzja ta jest prawdopodobna, skoro – jak twierdzą urzędnicy z ratusza –  przesłanki „posiadania”  (jako zasada) nie badano. Ale zarazem, w przeciwieństwie do autorów raportu uważam, że resetu zerowego reprywatyzacji nie należy oczekiwać. Po pierwsze, zapewne zwrotu jednak dokonano osobie właściwej – mimo, że posiadania nie zbadano. Po drugie, większość zwracanych nieruchomości zbyto i wtedy na przeszkodzie resetowi staje rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Oczywiście to jest wniosek pragmatyczny:  bo brak zbadania wymaganych przesłanek powoduje skutki w zakresie ważności decyzji. Dziś jednak ja nie o tym, ale o tym jak wyglądał mechanizm zwrotowy, bo chyba warto go przypomnieć, bo wtedy dopiero można zrozumieć, o co chodzi z tym posiadaniem.

Czytaj dalej